rageman.pl
Film

Ukryte

rok: 2005

reżyseria: Michael Haneke

 

Się gra, się ma. Zgodnie z tą zasadą udało mi się dziś zagarnąć kolejny free wjazd do kina. I chociaż nie są to tytuły, na które w pierwszej kolejności w „normalnych” okolicznościach bym poszedł, to cieszę się, że jest jak jest. Bo dzięki temu mam szansę zapoznać się ze świetnymi filmami, których zapewne bym nie obejrzał w innej sytuacji. Takimi jak „Ukryte”.

Film francuski. Egzotycznie, bo właściwie dotychczas poza „Dobermannem” obce raczej mi były filmy z tego kraju. Przyjmijmy, że jednak Kieślowski i Polański to polscy reżyserzy i kręcą „polskie filmy”. Równie obca była mi twórczość pana, co się Michael Haneke zowie. Nie widziałem ani „Funny Games”, ani „Pianistki”. Myślę, że trzeba będzie to nadrobić. Bo to jest reżyser, którego filmy się po prostu ogląda, bo mają swój styl, ot co. Tak jak Lynch czy Jarmusch. I to nawet widać w „Ukrytym”.

Treść, proszę państwa. Rodzina Laurentów. Pierwsze sceny rodzinne mówią nam, kto zacz. Rodzina raczej z kategorii inteligentnych, co da się dostrzec zarówno w obrazie — liczne książki — jak i dźwięku. Rozmowy przy kolacji zdecydowanie nie mają nic wspólnego z „e, kurwa, synek, podaj mi kurwa sól”. Ale czy na pewno? Czy może to typowa poza mieszczuchów chcących być kimś więcej niż są? W miarę trwania seansu coraz więcej rys pojawiało się na wizerunku tej rodziny.

Rodzinka trzyosobowa. Nastoletni synek Pierrot. Żona Anne, kochająca nad wszystko swoją rodzinę. I główny bohater — Georges. Sielanka zostaje zakłócona. Rodzina Laurentów zaczyna dostawać dziwne przesyłki. Kasety video przedstawiające filmiki kręcone w znajomych rodzinie miejscach, świadczące o tym, że sprawca przykłada dużą wagę do obserwacji rodziny Georgesa, a co więcej — wie o rzeczach, o których nawet żona głównego bohatera nic nie wie. A tropy prowadzą do niejakiego Majida, Algierczyka swego czasu bliskiego rodzicom Georgesa. Relacja łącząca tych dwóch osobników jest zbudowana na mało godnych pochwały czynach, jakich dopuścił się Georges wobec Majida, a o których ten pierwszy z chęcią zapomniałby na zawsze. A nawet jeśli wyrzucenie czegoś z umysłu jest możliwe, tak sztuczka z sumieniem może nie przejść…

„Ukryte” to raczej banalny tytuł, co nie? A jednak jest w nim coś niepokojącego. Skoro ktoś coś ukrywa — mówimy o poważniejszych sprawach niż zabawa w chowanego — to pewnie raczej nie chce się tym dzielić ze światem. Może to wzbudzać niepokój, trwogę. I takie uczucia towarzyszą nam przez cały seans. Bo Georges ukrywa coś, co może dla niego jest błahostką, ale dla innych osób — czymś, co zadecydowało o całym życiu kogoś innego.

Sekrety, które tai się przed światem, to jeden z najważniejszych problemów jakie porusza film Hanekego. Ale w swoich rozważaniach idzie jeszcze dalej. Jak wygląda życie ludzi, którzy usprawiedliwiają sami przed sobą swe najnikczemniejsze postępki? Jak daleko można się posunąć w bagatelizowaniu własnego zachowania? I w tym punkcie według mnie Haneke trafił w dziesiątkę. Przynajmniej ja uznaję go już za modelowy przykład filmu o problematyce zawartej w powyższych pytaniach. Bo tak naprawdę każdy z nas znalazł się w takiej sytuacji, czyż nie? Czy nie zdarzyło wam się zrobić czegoś złego, a potem tłumaczyć sobie: „tak musiałem zrobić”, „byłem młody i głupi” itepe? Zdarzyło. I dlatego taka problematyka w wersji celuloidowej musi intrygować.

I tak też czyni. Przez dwie godziny czujemy się prawdziwie nieswojo w kinowych fotelach, czekając aż dojdzie do odkrycia strasznej prawdy, jaką ukrywa Georges. Co więcej, okazuje się, że problem jest znacznie poważniejszy niż wygląda na pierwszy rzut oka. Bo oto nabiera znaczenia fakt, iż Majid jest Algierczykiem…

Thriller najwyższej próby? A czemu by tak tego nie nazwać, choć film jest czymś znacznie więcej niż „dobrym thrillerem”. I pod względem merytorycznym, i formalnym zwłaszcza. Dłuuuuuuugie sekwencje, które nie nużą. Całkowity brak muzyki, tak że słychać przeważnie tylko francuszczyznę i świergot ptaków. Świetna gra Juliette Binoche jako Anne i Daniela Auteuila jako Georgesa. Mistrzowskie dialogi i równie wysoki poziom realizacyjny. Panie, co ja się będę rozpisywał o 2:30 w nocy. Majstersztyk po prostu.

Ale…

[tutaj raczę tym planującym wybrać się na ten film o darowanie sobie dalszego czytania. Będzie spoiler.]

Jak interpretujecie zakończenie? Przyznam, że po wyjściu z kina byłem maksymalnie zawiedziony. Taka intryga i zero rozwiązania. Dopiero po lekturze tekstów związanych z „Ukrytym” zauważyłem, że diabeł tkwi w szczegółach. Zwróćcie uwagę na ostatnią totalnie scenę. A wierzę, że trochę wam w głowach rozjaśni. Dyskusja na ten temat mile widziana.

 

najlepszy moment: NAJBARDZIEJ NIETYPOWE ZAKOŃCZENIE EVER

ocena: 8/10