rageman.pl
Muzyka

Signal Lost

gdzie: Irish Pub, Gdańsk

kto: Signal Lost, Stagnation Is Death, Calm The Fire

 

Oj, brakowało mi takiego koncertu. Takiej muzyki. Kipiącej szczerością, zaangażowaniem i emocjami. A nigdzie takiej dawki wyżej wspomnianych czynników nie otrzymam jak na koncertach hc/punk.

O ile Radiostacja była kiepawa pod względem nagłośnienia, Irish to już imho dno totalne. Wiem, że DIY. Ale jednak nawet muzycy z tego kręgu zasługują na to, by mogli bezpiecznie grać, a ich muzyka jakoś brzmiała. A tak to kiepska zabawa dla ucha i oka. No i ciała, zarówno jeśli mowa o muzykach, jak i o słuchaczach. Wiadomo, można zrezygnować z head walkingu, circle pitów itepe itede. Ale kurde, pogibać się każdy lubi, a też wiązało się z tym pewne niebezpieczeństwo.

Dlatego apeluję — jeśli ktoś ma pomysł na lepszy klub dla takich koncertów (no i o ile jednak Crust będzie chciał), to niech da znać, a będzie wielbiony po wsze czasy.

Tak więc, gdy już o tej 20:00 nazbierało się trochę luda, na scenie (sic!) pojawia się pierwsza kapela. Calm The Fire. Czyli Pacior i kompania. Gdy widziałem ich poprzednim razem w Uchu, byłem generalnie na nie. Teraz jestem na tak, ale z pewnymi zastrzeżeniami.

Przede wszystkim — może się podobać, jeśli wyłączymy opcję szukania wyjątkowości. CTF to solidnie brzmiąca metal-hardcore’owa firma, co jakiś czas naprawdę porywająca, ale nigdy nokautująca. Bo co innego oszołomić, a co innego powalić. Niemniej, zważywszy na to, że po roku jest jak jest, to wierzę, że może być jeszcze lepiej. A i tak dałbym im szansę wydania płyty już teraz.

Ponoć to był pierwszy koncert z powracającym gitarzystą. Półtora roku temu jeszcze była jedna gitara, więc niestety ominęła mnie szansa zobaczenia pojedynczej gitary. Szkoda, bo nie wyobrażam sobie takiej muzy z jedną gitarą. Mogłoby to być ciekawe doświadczenie.

Po pół godzinie występu CTF nastąpiła przerwa techniczna i koło 21:00 pojawiła się druga kapela. Stagnation Is Death z Torunia. Pierwszy kontakt z ich ofertą raczej uznaję za nieudany. Nieprzekonany.

Tradycyjna refleksja przy tego typu sytuacjach: doceniam postawę, ideologię, zaangażowanie, które było słychać. Ale ja chcę Muzyki. A tej w półgodzinnym występie tych pięciu kolesi było niewiele. Zaledwie przebłyski. Pozostała część to był łomot. A łomot też trzeba umieć grać, co pokazują takie zespoły jak Infekcja.

Życzę powodzenia, z chęcią dam szansę jeszcze raz, ale na dzień dzisiejszy ja odpadam z kręgu fanów. Oczywiście wysiłki dwóch wiosłowych, basisty, perkusisty i wokalisty skopane przez akustyka (???), ale w sumie nie ma co na brzmienie zrzucać całej winy.

Zwłaszcza że następny zespół już potrafił zabrzmieć. W miarę możliwości.

No ale w końcu, jak to pewien pan wykrzykiwał: „Dobre, bo amerykańskie!”.

Tak, nadszedł czas na Signal Lost. Dwóch panów, dwie panie. Urodziwa pani wiosłowa i jeszcze bardziej pani wokalistka w blond czuprynie. Stoimy, obserwujemy przed rozpoczęciem setu. Będzie beka? Nie było.

Zespół całkowicie świadomy tego, co gra i co chce grać. Nie dam złego słowa na nich powiedzieć. Wybrali prosty, melodyjny pank, choć niepozbawiony agresywniejszych motywów. I w tej konwencji wypadają kapitalnie. Dlatego uważam zarzuty, że „granie prymitywne”, za bezpodstawne. Co innego grać prosto, bo tak się chce, a co innego, bo inaczej się nie potrafi.

Signal Lost w swoich 2-3 minutowych strzałach osiągnęli takie natężenie emocji, do którego poziomu niektóre progrockowe potwory próbują dojść w swoich 20-minutowych bzdzielach przez całą karierę.

No i jeśli ja słyszę na takim koncercie Prawdziwy, Przejmujący Śpiew, który jest na tego typu imprezach równie rzadki co wygrana w totka, no to ja nie mam już więcej pytań. A jakby tego było mało, jeszcze dziewuszka na wokalu miała czelność mieć zajebisty kontakt z publiką. Co rusz wbiegła w publikę, a pod koniec ewidentnie zbyt krótkiego występu (trochę ponad pół godziny?????) jeszcze odważyła się ponieść na rękach publiki!

I o to chodzi. Max zabawy podszytej głębszymi treściami, z którymi się zapoznasz, gdy wrócisz do domu, posłuchasz płyt i poczytasz książki zakupione na stoisku z merchandisem.

Jeszcze raz — szacunek dla wszystkich odpowiedzialnych za budowanie tej Sceny.

 

najlepszy moment: SIGNAL LOST – DEUS EX MACHINA

ocena: 7/10