rageman.pl
Muzyka

A Perfect Circle – eMOTIVe

rok wydania: 2004

wydawca: Virgin Records

 

Okoliczności wydania albumu wyjątkowe, a mianowicie z okazji wyborów prezydenckich w USA. Sugerować by to mogło mieszanie muzyki z polityką. Jak się okazało, nie do końca tak się stało.

Otóż sięgnięto po cudzesy. I to bardzo przeróżne. Od Johna Lennona, przez Devo i Depeche Mode, na Joni Mitchell kończąc. Wszystkie te numery łączy jedno – ich liryki zdecydowanie nie są o dupie Maryni. Ale nie ma w nich też nachalnej politycznej agitki. Zaowocowało to płytą bardziej o pokoju i miłości aniżeli o politycznych zagadnieniach. I ja kupuję ten zamysł z marszu. Gorzej z pomysłem na aranżacje tych numerów. Kupuję je, ale z lekkimi oporami, bo nie da się ukryć – panowie (i panie – pani Paz znowu w składzie!) z APC pofolgowali sobie przy przerabianiu tych numerów. John Lennon zapewne był niezwykle tolerancyjnym gościem, ale czy na tyle, by aprobować to co zrobili z jego numerem Maynard i spółka? Z dającego nadzieję melancholijnego protest songu wyszedł zdołowany, zgorzkniały numer. Trzeba się nagimnastykować ostro, by przyswoić taką interpretację tego klasyka. To, że skupiam się akurat nad „Imagine” wynika z tego, że w tym wypadku mam porównywanie do oryginału. Zespół sięgnął po mocno nieoczywiste piosenki, co cieszy z tego względu, że mogę wchłaniać te numeru bez dysonansu poznawczego.

Więc wchłaniajmy. „Annihilation” z pięknym minimalistycznym tłem i charakterystycznym, „syczącym” Maynardem. „Lets Have A War” – o co tu chodzi, ja się pytam? „When The Levee Breaks” – piękno aż serducho się raduje! Pewnym novum jest, że często po mikrofon sięga Billy Howerdel, gitarzysta APC. Z jakim rezultatem? Ano nadzwyczaj ciekawym. Koleżka ma wysoki glos, co podpasowało pod takie numery jak np. „People Are People” Depeche Mode. Również mocno różniący się od oryginału, ale ten pomysł na aranżację zaakceptowałem od razu. Także śliczny jest zaśpiewany przez Billy’ego „Freedom Of Choice”. Można się tu pokusić o pewien podział utworów. Piosenki śpiewane przez Howerdela wybrzmiewają trochę naiwnie, choć wciąż pięknie. Z kolei gdy do głosu dochodzi Maynard, to już to wołanie o pokój jest bardziej zdecydowane.

Przedyskutowaliśmy covery, których jest tu dziesięć. Czas na dwa autorskie wyjątki. „Passive” to rzecz z repertuaru grupy Tapeworm, czyli projektu w który oprócz Maynarda był zamieszany Trent Reznor z Nine Inch Nails. Projekt umarł, został m.in. „Vacant”, którym postanowił zaopiekować się APC zmieniając mu imię właśnie na „Passive”. Spokojnie mógłby się znaleźć na „Thirteenth Step”, bo jest to fajny rockowy czadzior. „Counting Bodies Like Sheep To The Rhythm Of The War Drums” to z kolei wariacja na temat kawałka „Pet” z Trzynastego Kroku. Wariacja to zresztą niezłe słowo, bo naprawdę brzmi to jak wymysł kogoś nie do końca zdrowego psychicznie. Jeśli ktoś chciałby pracować w fabryce czy innej stoczni, to powinien najpierw przetestować swoją wytrzymałość wałkując ten numer. Mimo to to chyba najlepsza rzecz na tej płycie. Bo przy reszcie utworów muszę się jeszcze dłużej pomęczyć, by w pełni zachwycić się ich pięknem. Jestem oszołomiony, ale jeszcze nie powalony. Choć wierzę że to kwestia czasu. Na razie wciąż męczę „When The Levee Breaks”…

 

najlepszy moment: WHEN THE LEVEE BREAKS

ocena: 7/10

Leave a Reply