rageman.pl
Muzyka

The Beatles – Rubber Soul

Rubber_Soulrok wydania: 1965

wydawca: Parlophone

 

dzien dobry. tematem mojego dzisiejszego wypracowania bedzie „Dlaczego płyta zespołu muzycznego The Beatles jest drugą moją ulubioną, tuż po Sgt Pepper’s Lonely Hearts Club Band”.

otoz jest ona, czyli ta plyta, zajebista, poniewaz sa tu zajebiste melodie. a rozwijajac temat: poniewaz to wlasnie na tym albumie z zespolu swietnego wyklul sie zespol genialny. ta plyta ma trudniej niz Sierzzant Pieprz, poniewaz nie stoi za nia zaden koncept. nie ma tutaj zadnego kombinowania z forma. owszem, sa tu innowacyjne pomysly, jak przyspieszona, a przez to brzmiaca barokowo, solowka na klawiszach w „In My Life”. nieczeesto tez przed ukazaniem sie „Rubber Soul” swiat mial okazje slyszec w muzyce popularnej sitar („norwegian wood (the bird has flown)” z tego powodu uchodzi za piesn przelomowa). mimo wszystko, to wszystko brzmi jak the beatles. ktory juz wczesniej swiat znal. niby ten sam zespol, ale zupelnie inny. bo to sa TE MELODIE. okej, wlasnie TE. archetypy piosenek, moznaby rzec. sluchasz tej plyty i co chwila zaskakujesz „o kufa! ja to juz gdzies slyszalem! ten motyw, te harmonie, ten dzwiek!”. dokladnie tak, oni to wszystko wymyslili. sluchajac tej plyty mozna zrozumiec, dlaczego dziewieciu na dziesieciu artystow inspiruje sie bitlesami (ten dziesiaty zreszta inspiruje sie tamta pozostala dziewiatka, wiec wszystko zostaje w rodzinie). niezaleznie czy mowimy o oasis, type o negative czy nirvanie. plyty the beatles to podstawa, jesli chcesz sie bawic w muzyke.

moznaby sie pobawic w opis kazdej piosenki, ale troszke by to czasu zajelo. tym bardziej, ze jest tu ich 14. w koncu wtedy byly takie standarty, ze numery nie trwaly dluzej niz 3 minuty (chociaz i w tej kategorii mamy tutaj rzecz pionierska – „you won’t see me” trwa az 3:22 sekund). wiec moze zapodam takie moje absolutne top 5 z tej plyty (ktore i tak chociazby jutro moze zupelnie inaczej wyg;adac)

po pierwsze. „michelle”. nie oszukujmy sie – the beatles to byly cztery genialne jednostki, ale najgenialniejsza byl john lennon (chociaz w ich przypadku tez sie sprawdza teoria, ze jako calosc byli czyms wiecej niz suma talentow 4 indywidualnosci). ale „michelle” to akurat autorstwa mccartney’a jest (chociaz z duzym wkladem lennona, wiec…. inspirowana francuska stylistyka, piekna piosenka o milosci. przeurocze, tak po prostu. po drugie – „in my life”. czyli lennon podsumowuje swoj zywot. klasyczna dla niego melodia, kapitalna wspomniana juz partia klawiszy. no i ten tekst. idealny numer na pozegnanie na pogrzebie. zreszta, ponoc kurt cobain wlasnie tym numerem chcial byc zegnany i tego tez sie doczekal. po trzecie: „drive my car”. rockandroll w najczystszej postaci. pi pi, pi pi, yeaaaaaah! po czwarte: „norwegian wood (the bird has flown)”. znow lennon opowiadajacy o tym, ze dupy mu sie poderwac nie udalo, wiec spalil jej chate. hmmm historia jak z plyty cannibal corpse, ale muzycznie wszystko spoko, kolejna klasyczna lennonowa melodia. po piate: „i’m looking through you”, piosenka o zlej kobiecie w wykonaniu macca. w ogole ta plytapod wzgledemlirycznym to tez przelom byl. zadne historyjki o trzymaniu sie za reke. wreszcie w tekstach mamy przedstawione mroczniejsze aspekty zwiazkow. yeah. „bo to zla kobieta byla”

a the beatlles to bardzo fajny zespol byl. i dalej jest zreszta. ponadczasowy wrecz.

 

najlepszy moment: IN MY LIFE

ocena: 9,5/10

Leave a Reply