rageman.pl
Muzyka

California Stories Uncovered – California Stories Uncovered

rok wydania: 2008

wydawca: DIY

 

mam nadzieje ze chlopaki z CSU sie nie obraza, jesli obwieszcze radosna tutaj radosna nowine z soboty: jest kontrakt! z tej okazji pochylmy sie nad wydawnictwem, ktore za pare lat moze okazac sie kolekcjonerskim rarytasem.

wlasciwie pomyslowa sprawa. demo w formie dvd. a na nim zapis koncertu, jaki panowie dali w Zaku w tym roku (obstawiam ze w ramach supportu dla Potty Umbrella). wtedy sie nie zalapalem, ale nadrobilem goszczac zaloge z Tczewa na Progressive Rage. nie pisalem o tym koncercie, wiec krotko: jeden z najlepszych gigow, jakie odbyly sie w Negatywie. magia.

szczerze. to co graja CSU to nie jest nic absolutnie innowatorskiego. nieobeznani moga sie podjarac, ze mamy polska odpowiedz na Sigur Ros tyle ze bez wokali, z domieszka Mogwaia. ale ludzie ktorzy lizneli postrockowe granie i kojarza chociazby Explosions In The Sky wiedza, ze CSU nie proponuje nic nowego. i nie szkodzi. bo co mozna jeszcze nowego zaproponowac w takim ciasnej stylistyce? niewiele, jesli nie nic. a poza tym, nie oczekujmy nie-wiadomo-czego. dlatego zwracamy uwage nie na to, czy cos nowego opowiadaja chlopaki. wazne co konkretnie opowiadaja. a dzieja sie u nich nieslychane historie. przebogata, bo malowana za pomoca az trzech gitar, sekcji rytmicznej i gdzieniegdzie klawiszy, mozaika, jest delikatnie, jest gwaltownie, jest lirycznie, jest onirycznie, jest napiecie, jest scisk za gardlo, jest scisk za serce, chce sie wirowac delikatnie wokol wlasnej osi, chce sie plakac, chce sie krzyczec. ale nie, powaznie, naprawde to wszystko tu jest. ja wiem kiedy ktos chce mnie nabrac na pseudosztuke i wciskac kit, ze powtarzanie jednego dzwieku przez 10 minut to czary. nic takiego u CSU nie wykrylem.

a co do samej jakosci nagrania… przyznam szczerze, ze wizualnie prezentuje sie to nawet lepiej niz ogladane jakis czas temu dvd Pneumy (skoro porownujemy na zasadzie „fajne DIY granie z pomorskiego”. kapitalna dynamika obrazu. az chcialoby sie, by dzwiek byl zapodany w stereo… no niestety. wprawdzie to tylko 4 numery, ale jak wiadomo, tego typu zespoly nie wyczerpuja tematu w 3 minutach, wiec jest co sluchac.

czy Kuka Records podola zadaniu? coz, ostatnie materialy Variete czy New York Crasnals nie zaszalaly medialnie. ale chyba nawet nie bylo na to szans. i tak samo nie ma co oczekiwac by CSU dalo rade obejrzec w mtv. z drugiej strony, jesliby plyta bedzie do dostania w sklepach, a wytworni uda sie np wcisnac CSU na support przed Mogwai’em, to mysle ze bedzie wiecej niz dobrze. chlopakom i tak naleza sie brawa. pomorze znow ma powod do dumy.

 

najlepszy moment: LET’S FREE CANNARY

ocena: 6,5/10

Leave a Reply