rageman.pl
Muzyka

Jean Michel Jarre – Equinoxe

rok wydania: 1978

wydawca: Dreyfus

 

nudzi mnie nowa muzyka. co wiecej, jesli mam posluchac starej nudnej muzyki i nowej nudnej muzyki, to wybieram ta pierwsza. wiec dzis bedzie o francuskim nudziarzu.

ustalmy kilka faktow dotyczacych pana Żara: 1. koles ewidentnie ma swoj styl 2. koles lubi duze koncerty a duze koncerty lubia jego (ja tam zdecydowanie nie zaluje, ze poszedlem 3 lata temu na Stocznie) 3. w jakis sposob jego muzyka byla nowatorska 4. facet nie nagral od lat godnej uwagi plyty. niektorzy twierdza ze od 20, inni ze nigdy wlasciwie nie nagral dobrej plyty. a skoro prawda lezy w srodeczku, to z rozkladu t-studenta wychodzi nam, ze ostatnia dobra plyta to „Equinoxe” z ’78. bingo!

pewnie niektorzy pukna sie w czolo i rzekna „jarre to Oxygene, przeciez!”. nie zaprzeczam. ale nie badzmy tacy oczywisci. siegnijmy po nastepna w kolejnosci jego plyte. 8czesciowa suita, stanowiaca soundtrack do dnia, ukazujaca symbioze w jakiej zyje czlowiek i natura, blablablabla. a w praktyce – fajna muzyka do czilautu, gdzie przewaznie jest spokojnie, choc na wysokosci 4 czesci wkracza rytm i umc umc umc, dzieki czemu zwichrowani psychicznie klubowicze mieli do czego tupnac nozka. czy tam New Age’owcy, jak oni tam sie zwa.

no ale nie bede jednak oszukiwal Was i siebie przede wszystkim – Jarre to taki elektroniczny Dream Theater. no fajnie ze kunszt muzyczny, ze wiele sie dzieje. ze ma te wszystkie instrumenty ktorych nazw nie sposob spamietac. na tej plycie czasem bywaja momenty,  ze naprawde potrafia sluchacza otumanic. no ale czy porwac, tak po prostu, tak za serduszko? niezbyt.

troche zawyzona ocena, ale tak se pomyslalem „no niech chlopak ma. w koncu jakos sie zapisal w historii muzyki, a dla niektorych to mogl nawet stanowic inspiracje”. byc moze gdyby nie jarre to nie byloby daft punka czy air, wiec niech juz za to nalezy mu sie uznanie. ba, nie mam nic przeciwko, by wybrac sie na kolejny duzy koncert (ej, za rok mija 200 lat od Bitwy Pod Raszynem, jest okazja!) ale naprawde, posiadanie wiecej niz jednej plyty tego pana byloby przegieciem. wiec ja rekomenduje „Equinoxe”.

 

najlepszy moment: EQUINOXE PART 4

ocena: 7,5/10

Leave a Reply