Głupcy
reżyseria: Tomasz Wasilewski
Myślę sobie czasem, że dobrym pomysłem byłoby stworzenie osobnej podkategorii pt. „polski dramat”. „- O hej, idziemy na film X?” „- A o czym on?” „- No wiesz, polski dramat.” „- A, to już wiem, wszyscy będą krzyczeć, płakać, szarpać się, ogólnie poczucie beznadziei.” ” – O, to to.”
Żebyśmy się źle nie zrozumieli – „Głupcy” to jest co najmniej przyzwoity film, nie mam wątpliwości że wielu poruszy, wzruszy, a już na pewno wielu zszokuje. Ale obejrzenie go na Nowych Horyzontach, wraz z tymi wszystkimi innymi filmami z całego świata, pokazała jak bardzo te nasze polskie dramaty różnią się od tych z zagranicy. Czy to kwestia mniejszych skilli? Mniejszych budżetów? A może to kwestia naszego polskiego mentalu, wrażliwości? Chciałem powiedzieć „słowiańskiego”, ale przecież nasi sąsiedzi ze Słowacji czy Ukrainy pokazali w „107 matkach” czy „Odbiciu” pokazali, że można inaczej. Subtelniej. Z większą dozą dynamiki. A przecież to filmy także dramatyczne, odważyłbym się stwierdzić, że problemy tam poruszane są większej wagi, bo bardzo bezpośrednio ocierające się o śmierć.
Jakie problemy poruszają „Głupcy”? Główna para bohaterów żyje z sobą w związku, mimo iż Tomasz jest młodszy od Marleny o 20 lat. Pewnego dnia kobieta postanawia przyjąć do mieszkania chorego syna, mimo sprzeciwów kochanka. W tej konfiguracji personalnej pojawia się także córka Marleny, która wciąż atakuje matkę, wylewa żal. O co? I dlaczego podskórnie czujemy, że związek Marleny i Tomka jest bardziej problematyczny niż nam się wydaje?
Tu konieczne jest postawienie kropki – zrozumiecie dlaczego po obejrzeniu filmu. Czy jednak bardzo mi zależy abyście go obejrzeli? Cóż, na pewno warto do zobaczyć – bo Wasilewskiemu („Zjednoczone stany miłości”, „Płynące wieżowce”) nie można odmówić talentu do kadrów, nawet jeśli symbolika momentami jest nawet jak dla mnie zbyt nahalna. Na wysokości zadania stają aktorzy, a przede wszystkim Dorota Kolak. Film miał swoją premierę na Nowych Horyzontach, w związku z czym po seansie odbyło się Q&A z twórcami – p. Kolak wyznała, że kilkukrotnie odmawiała zagrania tej roli. I cokolwiek nie mówić o „Głupcach” to dobrze, że finalnie tę rolę przyjęła. Nie chcę szastać Oscarami, ale wierzę, że gdyby filmy polskie miały większy zasięg, to p. Kolak mogłaby tą rolą powalczyć o uznanie międzynarodowe. I finalnie – jeśli ktoś jest fanatykiem plot twistów, to tutaj ewidentnie takowy otrzyma.
Być może gdyby to nie był polski film, to byłbym mniej pobłażliwy. Ale czuję, że „Głupcy” to nie jest zły film. Ja po prostu mam awersję do tego, jak ktoś wykrzykuje mi w twarz swój smutek. A tak robi właśnie ten film.
najlepszy moment: „ahaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa”
ocena: 7,5/10
