rageman.pl
Muzyka

Anna Maria Jopek – ID

rok wydania: 2007

wydawca: AMJ Music

 

no to jedziemy dalej z tematem. tym razem przedostatnie wydawnictwo AMJ – ID.

najprawdopodobniej wydawnictwo Ani z najwiekszym rozmachem. udalo sie spelnic najwieksze marzenie Ani (i Marcina Kydrynskiego) – na plycie graja tacy swiatowi fachmani jak Branford Marsalis, Manu Katche czy Christian McBride. tak, domyslacie sie zapewne ich cech wspolnych – wszyscy grali ze Stingiem. no ale okej, skoro maja marzenie grac z muzykami Stinga… wazne ze to co graja to nie jest fuszerka dla „jakiejs tam artystki z kraju trzeciego swiata”, a naprawde genialne partie. najlepszy przyklad –  „Soul dealer”. tu Manu naprawde bryluje.

zreszta, mamy tu tez goscinnie mniej lub bardziej znane nazwiska swiatowego jazzu i okolic. jak mistrzunio bossa novy Oscar Castro Neves („Samej Cie nie zostawie”), bass-master Richard Bona, Dhafer Youssef czy Tord Gustavsen. jest tez i kolaboracja ze swiatem stricte popowym – w „Z Wad

ą Serca” duet wokalny z AMJ tworzy Kayah. i tak jak irytuje mnie troszke ta pani, tak musze przyznac ze kompozycja jest naprawde ladna. choc jesli ktos spodziewal sie sensacji, to moze czuc sie zawiedziony.

oczywiscie sa tez stali, sprawdzeni wspolpracownicy – Marek Napiorkowski, Pawel Bzim Zarecki, Mino Cinelu czy Leszek Mozdzer (partia tego ostatniego w „Nagle”!!!). jesli dodamy do tego wszystkiego fakt, ze rzecz zgrano w Real World Studios Petera Gabriela, a calosc masterowano w Abbey Road Studios, to czy trzeba dodawac, ze jakosc dzwieku to naprawde swiatowa klasa?

nie oszukujmy sie jednak – pomimo iz omawiany wczoraj „Farat” przyjemnie pod tym wzgledem zaskakiwal, tak na „Id” mamy do czynienia z tradyjnym Jopkowo-Kydrynskim jazzem. czyli bardziej pod gusta bywalcow Pokładu niz Żaka. fani Trzaski czy Pink Freud za wiele nie znajda tu dla siebie. choc w skali Jopkowej i tak jest naprawde niezle. spolka autorska Jopek/Kydrynski sprawdza sie niezle. swoja droga, to fakt, iz to Jopek pisze muzyke, a Kydrynski teksty uznaje za ciekawostke. tym bardziej, ze jesli juz MK napisze i muzyke, to robi sie jeszcze bardziej lajtowo. i juz wiadomo kto nosi w tym zwiazku spodnie, hahaha. okej, glupi zart, przepraszam Panie Kydrynski. szanuje Pana.

tak na marginesie jeszcze – podoba mi sie nietypowy pomysl na ksiazeczke. zamiast tekstow – opisy numerow oczami autorow. przyznaje, ze to ciekawsze niz umieszczanie tesktow odciagajacych uwage od sedna muzyki.

to nie jest album ktory moglbym sluchac na repeacie, bo za malo tu nerwu, szalenstwa, alternatywnego podejscia. choc traktowac albumu jako tlo pod sprzatanie tez nie nalezy. za swiatowe podejscie, za afrykanskie i arabskie inspiracje ktore kipia z tego albumu, za podazanie wlasna sciezka – Mega Szacun, Pani Aniu. i Panie Marcinie.

 

najlepszy moment: CISZA NA SKRONIE, NA POWIEKI SŁOŃCE

ocena: 7/10

Leave a Reply