A E I O U – szybki alfabet miłości
reżyseria: Nicolette Krebitz
Jak wiadomo, twórcom – także filmowym – spoza głównego mainstreamowego obiegu niespecjalnie jest do śmiechu. No bo jak się cieszyć, kiedy łamana jest konstytucja, a za twoją twórczość płaci garstka maniaków. Dlatego dziwnym nie było, że program Nowych Horyzontów zdominowały mniej lub bardziej smutne filmy i komedii było jak na lekarstwo. Ale były, i udało się jedną upolować już na samym początku festiwalu.
Bądźmy szczerzy, „niemiecka komedia o miłości” nie brzmi jak najbardziej romantyczna opcja na wieczór. Być może to moje uprzedzenie, ale dla mnie nawet Ich Liebe Dich brzmi jak propozycja wyuzdanego seksu. No tak ich ten język brzmi i już. Jeszcze więcej obaw można było mieć przeczytawszy synopsis filmu. Pokrótce – jest to historia miłości (zauroczenia?) emerytowanej aktorki i jej ucznia w wieku wnuka, którego nigdy nie miała. I kiedy jako jedną z pierwszych scen widzimy uprawianie seksu przez tę dwójkę zastanawiałem się, czy nie lepiej byłoby poszukać sobie tego filmu na Pornhubie.
A jednak okazało się, że warto nie oceniać filmu po pierwszych minutach, tak jak książki po okładce. Bo jest to film przede wszystkim o trudzie miłości. Miłości skazanej na porażkę, wbrew wszelkiej logice. A przez to czystej i w tej czystości pięknej. Czy realnej? Film z czasem staje się coraz mniej przyziemny, tak jakby sama reżyserka była pogodzona z faktem, że takie miłości to tylko w bajkach, przez co sama ze swojego filmu świadomie robi bajkę. Mam świadomość, że nie każdemu to podpasuje, licząc na ukazanie bardziej dramatycznej strony tej relacji. Mnie ten kierunek rozwoju akcji bardzo podpasował.
Przesympatyczny, inteligentnie zrobiony film, z bohaterami (poza główną parą warto odnotować wspaniałego Udo Kiera – nigdy nie sądziłem, że zobaczę go w roli dobrodusznego starszego pana) którym chce się kibicować. Strach pomyśleć, że mógłbym tą perełkę przeoczyć przez ksenofobiczne uprzedzenia.
najlepszy moment: scena wywiadu telewizyjnego, z atakiem na seksizm, to perełka sama w sobie
ocena: 8/10
