rageman.pl
Muzyka

Tracy Chapman – Tracy Chapman

rok wydania: 1988

wydawca: Elektra

 

jakos nigdy tutaj nie bylo o tej Pani. NAJWYZSZY CZAS. bo moze nie jest to najlepsza songwriterka ever, biorac pod uwage caloksztalt dyskografii, ale debiut to w mojej opinii byc moze najcudniejsza plyta w kategorii „panie pisza sobie piosenki”.

po pierwsze – zjawiskowy glos. ta plyta towarzyszy mi juz druga dekade i przyznam, ze bedac dziecieciem bylem przekonany, ze to facet spiewa. zreszta, okladka moze w tym przekonaniu utwierdzic. do koloru skory autora nie ma jednak watpliwosci – moze nie od razu soul, ale jednak bardziej to czarny niz bialy glos. ale co najwazniejszy – kipiacy emocjami, uczuciem, z drugiej strony jakas nieopisywalna hmmm madroscia. zreszta, sami posluchajcie, bo pisanie o czyms glosie jest jeszcze wieksza bzdura niz pisanie o muzyce.

przede wszystkim to sa genialne piosenki. coz, debiuty czesto sa udane z tego wzgledu, gdyz artysta je nagrywajacy pakuje na krazek numery ktore dopracowywal przez wiele lat. nie inaczej jest tutaj. wystarczy luknac okiem na kopyrajtsy – niektoreutwory pochodza nawet z 1982 roku. no ale to jeno odnotowanie faktu, a nie zarzut. trudno narzekac kiedy serce rwie do walki przy „Talkin’ bout a revolution”, a innym razem mieknie przy „Baby Can I Hold You” (kiedys to nawet mieklo przy przerobce w wykonaniu Boyzone, eh). najslynniejszy numer stad to oczywiscie „Fast Car”. trudno sie dziwic – cudna partia akustycznej gitary w zwrotkach, dynamiczny zaskok w refrenie i autentycznie przejmujacy tekst (choc akurat w tej dziedzinie Chapman tez ciala zdecydowanie nie daje). wlasnie w kontekscie takich piosenek termin „storytelling” nabiera sensu. i chociaz rdzeniem plyty jest polaczenie wokal+gitarka (przewaznie akustyczna), to jednak czaja sie tu rzeczy osobliwe. jak jakis tropikalny feeling w „Mountains O’ Things” czy niemal reggae w „She’s Got Her Ticket”. mozna odnotowac, ze za bujajace bassy odpowiada Larry Klein, ten od Joni Mitchell. jak nam sie ladnie wszystko zazebia.

ostatnio wyczytalem, ze ten album jest jednym z ulubionych ludzi z, nazwijmy to, popieprzonym libido. hehehehehe… hmmm.

 

najlepszy moment: BABY CAN I HOLD YOU

ocena: 9,5/10

Leave a Reply