rageman.pl
Muzyka

Pearl Jam – 6/15/00 – Katowice, Poland

sm14881a-P1.tiffrok wydania: 2000

wydawca: Epic

 

przyznam szczerze, ze plyte „Binaural” pamietam nie tyle ze wzgledu na material na niej zawarty, co na nastepstwa jej wypuszczenia na rynek. trasa promujaca ten album nalezala do szczegolnych z conajmniej dwoch powodow. po pierwsze, to wlasnie wraz z ta trasa Vedder i spolka postanowili kazdy koncert dokumentowac oficjalnie wydanym bootlegiem (pozniej niestety troszke zbastowali i tylko niektore koncerty mozna oficjalnie kupic). no i po drugie, podczas tej trasy mialem to Szczescie zobaczyc PJ po raz pierwszy na zywo. i niestety, jak na razie po raz ostatni.

wspomnian Vedder powiedzial kiedys cos takiego, ze najlepsze koncerty to te, ktorych nie pamieta. ja bym powiedzial wiecej – im mniej pamietasz z koncertu tym lepszym musial byc w rzeczywistosci. gwoli sprawiedliwosci to na to moje niepamietanie koncertu z 15 czerwca 2000 roku zlozylo sie tez to, ze mialem na tym gigu blisko 40stopniowa goraczke i ledwo stalem na nogach (przewaznie zreszta nie stalem, tylko siedzialem z boku)… ale fakt faktem – malo pamietam. co nie zmienia tez faktu, ze sluchajac tego bootlega nie mam co chwila odczucia „pamietam”. nie pamietam obrazkow, co sie dzialo na scenie czy na widowni, ale pamietam emocje jakie mi towarzyszyly, kiedy ten numer byl grany. pamietam zaskoczenie, gdy zaczeli malo przeciez przebojowym „Long Road”. pamietam wzruszenie towarzyszace odegraniu nowego wtedy „Nothing As It Seems”. pamietam rozpierajace nie tylko mnie szalenstwo przy „Brain of J” czy „Do The Evolution”. extaza tlumu, gdy jeden jedyny raz siegneli po material z „Ten” przy okazji „Even Flow” i „Alive”. pamietam co sie dzialo wewnatrz mnie przy „Rearviewmirror” czy „Go”. to przeciez MOJE piosenki. ahh…. absolutne Szczescie, koncentrat z koncentratow. pamietam tez to Szczescie innego rodzaju przy konczacym calosc Youngowym „Rockin’ in the free world”.bo z jednej strony – udalo sie przezyc bez przymusu skorzystania z pomocy sanitarnej. a z drugiej – dlaczego to juz koniec?

godnych pamietania momentow bylo zreszta znacznie wiecej. „better man”, „elderly woman…” czy nieoczywiste faworytki publiki w postaci „last kiss” i „footsteps”…

tak, to byl jeden z moich koncertow zycia. nawet jesli, obiektywnie rzecz ujmujac, nie byl on tak dobry jak ten koncert, o ktorym za chwile.

 

najlepszy moment: NOTHING AS IT SEEMS

ocena: 8/10

Leave a Reply