rageman.pl
Muzyka

Songs In The Key Of X: Music From And Inspired By X-Files

rok wydania: 1996

wydawca: Twentieth Century Fox

 

gosh, „Z Archiwum X” – to byl serial! w kategorii seriali niekomediowych zdecydowanie na drugim miejscu, zaraz po „Twin Peaks”. chociaz gwoli sprawiedliwosci to tak duzo tych seriali w zyciu nie widzialem… no ale mam slabosc do agentow FBI (i agentek, heh) i sil nadprzyrodzonych, wiec…

zreszta nie tylko ja tak myslalem o serialu Chrisa Cartera. a z wszystkich gadzetow, jakie zalaly rynek na wskutek popularnosci X-Files, dzisiaj omawiana plyta nalezy do nabradziej godnych uwagi.

jakie kryteria powinien spelniac dobry, piosenkowy soundtrack? po pierwsze – powinien byc spojny, zawierac jakas mysl przewodnia, w jakis sposob tozsama z tym, czego dotyczy film/serial ktoremu towarzyszy. druga sprawa – milo jest miec do czynienia z premierowym materialem, nie mowiac juz o numerach specjalnie napisanych na potrzeby sciezki dzwiekowej. no i fajnie tez jest, kiedy wykonawcy dobrani sa mozgiem, a nie potrzeba wypromowania „swoich” wykonawcow z wytworni wydajacej soundtrack. hmmm, chyba jeszcze powinenem dodac, ze same numery powinny byc tez zwyczjanie dobre?

na „Songs” wszystkie te kryteria zostaly spelnione i dlatego album odniosl sukces komercyjny. a przeciez prawdopodobnie conajmniej nazwy i nazwiska polowy wykonawcow tu zebranych statystycznemu obywatelowi amerykanskiemu nic nie mowia! nawet jesli uwzglednimy to, ze lata 90te wydawaly sie byc bardziej otwarte na brzmienia zawarte na tym krazku.

o kazdym tracku moznaby cos skrobnoc, ale zeby znow nie przeginac za przeproszeniem pipy z objetoscia notki, ograniczmy sie do najciekawszych momentow:

przede wszystkim Nick Cave. z Bad Seedsami serwuje „Red Right Hand”. wprawdzie znalazl sie ten track juz wczesniej na autorskim „Let Love In”, ale tutaj odgrywa specjalne znaczenie jako ten numer, ktory zainspirowal powstanie calej skladanki. dziwnym to nie jest, bo to jeden z najbardziej niesamowitych i niepokojacych kawalkow ever. idealnie sprawdzajacy sie we wszelkich thrillerach czy horrorach (jak go pierwszy raz uslyszalem w „Krzyku” to myslalem ze autentycznie zesram sie w gacie ze strachu). nawiedzony wokal, jakim tylko Cave dysponuje, chore partie instrumentow klawiszowych i ten rytm wygrywany przez shakery itepe… genialna sprawa, absolutnie.  nie bede ukrywal – moj ulubiony numer Cave’a.

to nie jedyny zreszta numer, w ktorym pojawia sie Cave. jak na razie na zadnej innej plycie nie spotkalem sie z tym, by piosenka byla ukryta pod indeksem numer… 0. winamp zreszta kawalka nie wykrywa, na sprzecie trzeba cofnac manualnie plyte. sprytne w chuj, nie powiem. choc sama piosenka wybitna nie jest – ot, gadany wokal Cave’a na minimalistycznym podkladzie. minimalizm, bo to nie Bad Seeds, a Dirty Three, czyli Nasiona uszczuplone do skrzypiec, gitary i perkusji. bez Cave’a Brudna Trojka zapodaje chwile pozniej wlasne podejscie do motywu przewodniego X-Files. genialny oryginal Marka Snow’a na plycie tez sie zreszta znalazl, a jakze. jak rowniez remix autorstwa ziomali z P.M. Dawn. ktorzy z kolei chwile wczesniej proponuja wlasny kawalek. sredniawy zreszta.

za haljajt albumu robi tez spotkanie na szczycie dwoch pokolen rockowego horroru – Roba Zombie i Alice Coopera. za muzyke odpowiada ten pierwszy. i chociaz u tego typa wszystkie kawalki sa robione na jedno kopyto, to w przypadku „Hands Of Death (Burn Baby Burn)” mozna mu ta monotonnosc wybaczyc. ladnie to urozmaicone samplami z horrorow, charakterystycznym wokalem Coopera no i przede wszystkim – ciezkie to gowno, w pozytywnym tego zwrotu znaczeniu. nominacja do grammy nie jest jakims wyznacznikiem jakosci, ale naprawde jest to track godny zapamietania.

kurcze, duzo tu w cholere rarytasow. Foo Fighters coveruja „Down In The Park” Garyego Numana, co owocuje kawalkiem jakby idealnie wyposrodkowanym miedzy stylistykami obu tych firm. R.E.M. przygrywaja pod gadanine samego Williama S. Burroughsa w „Star Me Kitten”. Filter daje odpoczac od swej odmiany industrialnego rocka i serwuje „Thanks Bro” na wokal, gitare akustyczna i skrzypce. Elvis Costello korzysta z uslug producenckich Briana Eno, co owocuje „My Dark Life”. a przeciez jeszcze jest tu Frank Black. Danzig. Meat Puppets. Soul Coughing. nawet teoretycznie wykonawcy z innych bajek jak Screamin Jay Hawkins czy ballodowo smecaca Sheryl Crow idealnie wpasowali sie w towarzycho…

jakby ktos sobie przypadkiem robil wieczor z „X-Files” i potrzebowal dodatkowego muzycznego akompaniamentu, wybor moze byc tylko jeden.

 

najlepszy moment: NICK CAVE AND THE BAD SEEDS – RED RIGHT HAND

ocena: 8/10

Leave a Reply