rageman.pl
Muzyka

Pat Metheny Group – Imaginary Day Live

PMG_-_Imaginary_Dayrok wydania: 2001

wydawca: Metheny Group Productions

 

wczoraj bylo o „Imaginary Day” w wersji studyjnej, dzis bedzie o tym, jak metheny i spolka wykonywali ten material na zywo.

najpierw ogladamy przygotowania do koncertu. pierwsze roznica miedzy tym dvd a omawianym jakis czas temu tutaj „Speaking Of Now Live” – koncert (a wlasciwie koncerty, bo to zlepek trzech wystepow w tym samym miejscu) bedzie sie rozgrywal na swiezym powietrzu. na poczatku miejscowa wydawala mi sie znacznie mniejsza, przez co pierwsze skojarzenie jakie sie nasunelo to wrzeszczanski Teatr Lesny. potem juz, gdy kamerzysci bardziej ochoczo pokazywali publike, okazalo sie ze to jednak bardziej cos typu Opera Lesna… dla osoby ogladajacej to w wygodnym fotelu i dostajacej dzwiek podrasowany na potrzeby oficjalnego wydawnictwa roznicy te okolicznosci zapewne nie robia wiec jedziemy dalej.

wpierw na scenie pojawia sie sam lider grupy, by odegrac na swoim bajecznym pikasso guitar „Into The Dream”. czyli idea rozpoczecia koncertu, ktora beda praktykowac w przyszlosci. dopiero wraz ze sliczniutkim „Follow Me” pojawia sie reszta skladu. i tu znow widac zmiany. z pomocnikow obecnych na plycie ostal sie tylko Mark Ledford. dokoptowano za to niejakiego philipa hamiltona i jeffa haynesa. co akurat, jak dla mnie, wielkiej roznicy jesli chodzi o sama muzyke nie czyni. bo wiadomo, ze najwazniejsza jest czworka Metheny-Mays-Rodby-Wertico.

co o samym koncercie mozna powiedziec? przeciez profesjonalne podejscie to u nich norma. trudno tez, by ktos znajacy „Imaginary Day”, byl zaskoczony tym jak te kawalki wypadaja live. ja przekonalem sie, ze to prawdopodobnie jeden z najambitniejszych longow tego kolektywu. cieszy, ze sprobowali nowych rzeczy. jak siegaja po muzyke swiata, to nie po oklepana juz brazyliane, ale np po folk iranski, co slychac w chyba najlepszym tu fragmencie „Heat Of The Day”. powalajace solowki metheny’ego i maysa plus, me male zboczenie, bajeczne handclapy. no i prawdziwa sensacja w repertuarze PMG, czyli „The Roots Of Coincidence”. ale ten utwor nabiera mocy na zywo!

o dziwo” na „korzeniach” konczy sie odgrywanie „Imaginary Day”. czyli nie otrzymujemy ani „Too Soon Tomorrow” ani „The Awakening”. zamiast tego – kolejny popis solo pata w nagranej z Panem Hadenem plyty (wkrotce notka na ten temat) – „Message To A Friend”, odegrany z Maysem „September Fifteenth” z omawianej juz tutaj ich wspolnej plyty oraz jeden z najwiekszych „hitow” PMG, czyli „Minuano (Six Eight)”. i tyle.

koncert krotszy od „Speaking Of Now Live”, za to z dodatkami. tam mielismy gole dvd, tutaj mamy monolog metheny’ego na temat „Imaginary Day” i trasy promujacej to wydawnictwo, a takze „czytanko” o tej plycie, muzykach PMG i podobnych pierdolach. czyli szalenstwa nie ma, ale zawsze cos.

kolejny dowod na to, ze PMG to, moim zdaniem, przede wszystkim grupa koncertowa. jest bardzo niezle, choc „SONL” ciut bardziej  mi sie podobalo.

 

najlepszy moment: HEAT OF THE DAY

ocena: 7/10

Leave a Reply