rageman.pl
Muzyka

Flapjack – Fairplay

E3+FlapjackFairplayrok wydania: 1996

wydawca: Metal Mind

 

zaczelo sie od tej plyty. a wlasciwie to od kultowej bluzy macieja-lechisty z designem rodem z okladki tego albumu. a moze to byl jednak teledysk do „whooz next” na atomicu tv lub czyms podobnym? nie pamietam juz. na pewno jednak ten album to jedna z moich lektur obowiazkowych w czasach licealnych. choc juz „Fairplay” stracil status mojej ulubionej plyty Nalesnika, to wciaz klekam przed potega tej plyty.

niby i ten krazek moznaby opatrzec podpisem „For Mosh Only”. niby podejscie zespolu do Czadowania nie zmienilo sie prawie wcale. ale no nie ma opcji – ta plyta jest pod kazdym wzgledem lepsza od „Ruthless Kick”. produkcyjnie, kompozycyjnie, wykonawczo.

na pewno pomoglo uformowanie stalego skladu. niby i znow sporo tu ludkow, ale trzon juz jest wykrystalizowany: Guzik na wokalu, Litza i Jahnz na gitarach, Slimak na perce, Chraplak na bassie i Vimek na saxofonie. i nawet jesli kazdy kawalek to inna konfiguracja personalna, to obcujemy juz z, nawiazujac do ideologii albumu o ktorej pozniej, z prawdziwie druzynowym graniem. w zaleznosci od potrzeby chwili rozni zawodnicy pchaja sie do ofensywy, ale kazdy tutaj gra o dokladnie te same cele. i gra, dodajmy, wybornie. przede wszystkim – wreszcie Guzik jest Guzikiem. zdzierajacym gardlo, serwujacym popierdolone backing vocale, ale – tu nowosc w kontekscie poprzedniego albumu – odkrywajacym uroki rapowania. dzieki czemu w paru przypadkach mamy do czynienia z czyms, co spokojnie moznaby nazwac Rapcorem. i spokojnie tez stawiac w jednym rzedzie obok klasykow tego nurtu pokroju Clawfinger czy Body Count. a gdy dojdzie dodatkowo saxofon, to nasuwa sie tez i skojarzenie z Dog Eat Dog.

kawalki podpadajace pod powyzyszy opis – jak absolutnie rozjebujacy „Comic Strip” („treat your mama like a toy, boy!” drive tego kawalka – 10/10) z ficzuringiem Hau z Dynaminda czy klasyczny „Whooz Next” to, jak na moj gust, najpyszniejsze tu frykasy, ale i, obiektywnie rzecz ujmujac, najbardziej wpadajace w ucho. ale tez jest i druga strona medalu – czyli bezlitosne napierdalanki. takie wlasnie nagromadzily sie na poczatku plyty, wiec mozna 7minutowa wiazanke „Idol Free Zone”/”Active!”/”Fairplay”/”Brasil!” potraktowac jako probe zmylenia sluchacza. lub jego przetestowania – na zasadzie „to sa nasze korzenie, lykasz nasze nowe granie razem z nimi albo zgin przepadnij z kretesem”.

i choc nikt od nich tego nie wymagal, to poza 15 przykladami na to, co oznacza Przekozackie Granie Metalowe, panowie oferuja nam koncept. oczywiscie zadne tam metafizyczne pieprzenie rodem z artrocka, zostawmy te pierdoly marrillionom. o Futbol chodzi, czyli sprawe bliska sercu kazdemu Prawdziwemu Mezczyznie. kazdy aspekt zostal „omowiony” – zajebistosc w postaci mozliwosci realizacji marzen dostepnej nawet biednym afrykanczykom, pozytywny wplw na cialo i psyche, ale tez i ciemne strony w postaci chuliganskich wybrykow i rasistowskich akcji. znow bez poetyckiego pierwiastka, za to ponownie ultracelnie w spostrzezeniach.

krotko – w temacie „metal bez kombinowania, strzelajacy prosto w ryj” nie znam lepszej polskiej plyty. taki Czad to ja rozumiem, a nawet miluje.

a, i ciekawostka taka – w sumie mily gest, ze zespol o tak gwiazdorskiej pozycji jak Flapjack AD ’96 na swej plycie umiescil cover wlasnego kawalka. tym milsze, jesli mowa o ziomkach z Senexa, ktorych az z tej okazji pozdrowie osobiscie. pozdrawiam wiec!

 

najlepszy moment:  COMIC STRIP (featuring HAU)

ocena: 8,5/10

Leave a Reply