Smolik – Smolik
wydawca: Sissy
zostajemy przy temacie elektroniki, ale ciut innej i w lokalnym wydaniu.
Smolika omawialismy przy okazji albumu powszechnie znanego jako „3”. dzis rozkminiamy debiut. debiut, ktory moze furory nie zrobil, ale wreszcie ustawil Smolika w branzy jako samoistna marke. i z tego raczej powodu bedzie sie go glownie pamietac. no, choc na pewno mile skojarzenie wywoluje marka wytworni, w ktorym album zostal wydany – przez chwile lokalne oddzialy majorsow zaczely myslec swiatowo.
to nie tak, ze muzyke z tego wydawnictwa da sie w mniejszym stopniu zapamietac. ba, moznaby w jej kontekscie uzyc znow slowa „swiatowa”. i bedzie to jak najbardziej komplement. problem w tym, ze jesli ktos zlosliwie nazwalby ten album spozniona odpowiedzia na Air (a scislej ujmujac: na przelomowe „Moon Safari”) to daleki od prawdy nie bedzie. pomimo iz da sie o „Smoliku” powiedziec, ze jest to album roznorodny, to panuje przede wszystkim relaksacyjny, imtymny klimat – jak to w pewnych kregach mawiaja: „ciepla elektronika”, w pierwszej kolejnosci kojarzaca sie wlasnie z francuzami. „50 Tysiecy 881” czy „Vok” to utwory, ktore bez problemu moglyby sie znalezc na plycie wspomnianego duetu z kraju Napoleona, a i pozostale utwory tez daloby sie wpasowac. innymi slowy – jest solidna przeszkoda na drodze ku temu, by uznac ten album za wydarzenie pelna geba. z drugiej jednak strony – Smolik to nie jakis muzyczny szansonista a dojrzaly artysta i wierze, ze wydal ten album przede wszystkim dla samorealizacji artystycznej, a nie, hm, komercyjnej. po prostu gra mu w sercu podobnie jak jego kolegom z Air. i na tym zakonczmy watek „inspiracje/zrzynanie”. inna sprawa, ze album i tak mozna poczytywac za zaskoczenie w kontekscie np tego, co andrzej wyprawial z Nosowska na jej solowych plytach. ani grama „mroku”, paranoicznych klimatow, nawet slowo „introwersja” nie przychodzi na mysl.
slowa uznania naleza sie przede wszystkim za to, ze calosc jest jak najbardziej spojna. co w kontekscie plyty nagranej z, wcale nie takim little, help from his friends jest na pewno jakims osiagnieciem. goscie mocno zaznaczaja swa obecnosc, ale nie na tyle, by robili z „ich” piosenek rzeczy na modle ich macierzystych kapel. singlowemu „50 Tysiecy 881” z udzialem artura rojka blizej jest juz Air… hmmm, Smolika, anizeli Myslovitz (juz predzej Lenny Valentino przychodzi na mysl). tak samo „Alili” z udzialem Larry Okey Ugwu to raczej mocno nietypowa rzecz jak na tego pana. na liscie plac znajdziemy tez takie nazwiska jak Jacek Perkowski (ex-T.Love), Pawel Krawczyk (Hey), polski Rick Rubin – Bogdan Kondracki (ex-Kobong), Novika czy szerzej nieznani Waldemar Kasperkowiak czy Jahiar Azim Trani.
no wlasnie, Novika – przechodzimy do podpunktu „piosenki”. to do bylej wokalistki Futra nalezy moim zdaniem najcudniejszy fragment calosci. mowa o singlowym „T.Time”. pamietacie motyw pt „blagajace oczeta” Kota W Butach ze „Shreka”? ta piosenka wywoluje podobna reakcje. no naprawde nie sposob sie nie zakochac w tym poczatowym motywie czy tych spiewno-rymowanych zwrotkach. najwiekszy pop na tej plycie, ale w jego najszlachetniejszej odmianie. podobnie jak „Attitude”. zaczyna sie wprawdzie malo szlachetnie, bo niemal europopowo (think „Macarena”, heh), ale potem juz jest pysznie, zwlaszcza dzieki cudnie zwiewnej partii harmonijki ustnej (jesli to inny instrument to pardon). „junction” z kompozytorskim i wokalnym wkladem kondrackiego brzmi jak piesn, pod ktora predzej podpisalby sie fran healy czy nawet ktorys gallagher niz lider polskiej mathmetalowej sensacji. ale to wcale nie wrzuta. zapetlenie fortepianowego motywu i opakowanie go w wyrazny beat i wokalne sample zaowocowalo zas czyms, co moznaby skojarzyc nawet z wyczynami dj shadowa. „Zendegi” przy pierwszym kontakcie wybija z rytmu za sprawa najenergetyczniejszego tutaj… rytmu i nie tak latwo przyswajalnymi orientalnymi zaspiewami. ale eksperyment i tak uwazam za udany.
udany transfer elektroniki do swiata mainstreamu, dzieki ktorej ten gatunek nie musi sie przecietnemu obywatelowi polski kojarzyc z kalwi & remi.
najlepszy moment: T.TIME (feat. Novika)
ocena: 7,5/10
