Smolik – 50 Tysięcy 881
wydawca: Sissy
wlasciwie to bedzie taki suplemencik do wczorajszej recenzji. omiwimy singla promujacego debiut Smolika.
jak wspominalismy, na polskim rynku single sie nie przyjely. ale jak tez wczoraj wspominalismy, byl taki czas w polskiej muzyce (a scislej rzecz ujmujac – poczatek obecnej dekady), kiedy polscy majorsi zaczeli myslec swiatowo. po pierwsze – pojawily sie sublabele zajmujace sie muzyka niszowa. nie ma sensu rozkminiac, na ile bylo to wyweszenie dodatkowego zrodla zarobku, a na ile troska o marke majorsa, by byl kojarzony nie tylko z komercja. wazne, ze dzieki uruchomieniu sissy, noff records czy baza lebel zostalo troche wiecej ambitnych plyt.
po drugie – probowano przeszczepic na polski grunt format singlowy i EPkowy. bo owszem, funkcjonuja u nas single, ale w przewazajacej czesci sa one wysylane do radiowcow, bez mozliwosci zakupu takowych. a przeciez fajnie zakupic taki gadzet i wesprzec wykonawce, a przy okazji zapoznac sie z alternatywnymi wersjami ulubionego byc moze numeru.
okej, tyle slowem przydlugawego wstepu. a co z sama zawartoscia omawianego wydawnictwa? o kawalku spiewanym przez frontmana myslovitz wspominalismy juz wczoraj, mozemy sprobowac rozwinac mysl. silnie sie kojarzy to z leniwszymi kawalkami Air, trzeba wrecz te spostrzezenie znow odnotowac. poza tym, trudno uznac melodie za jakos specjalnie wymagajaca, wrecz jest w swoim rozmarzeniu przesadnie prosta. a jednak slucha sie tego naprawde przyjemnie. taki myk.
jesi chodzi o pozostale mixy, to znajdziemy ich tu w liczbie dwoch, nazwanych kolejno v.1 i v.2. w pierwszym poslano zwrotkowe wokalizy w jeszcze bardziej odlegly kosmos, dzieki czemu na pierwszym planie bryluje swietna linia basu. refren to juz zupelne novum – to chyba wlasnie tutaj slychac Jacka Lachowicza, pomimo iz na liscie plac stoi, ze slychac go w wersji drugiej… niewazne. w drugim podejsciu do „50 tysiecy” walka z tematem trwa blisko 9 minut, a prym wiedzie industrialny wrecz beat.
generalnie – mile te alternatywne tejki, ale oryginal chyba najlepszy jednak.
najlepszy moment: 50 TYSIĘCY 881 (feat. Artur Rojek)
ocena: 6,5/10

