rageman.pl
Film

Spirited Away: W krainie Bogów

rok: 2001

reżyseria: Hayao Miyazaki

 

Odczuwanie jednocześnie satysfakcji, spełnienia i irytacji to rzadkie połączenie, a jednak taki mix mnie spotkał po obejrzeniu „Spirited Away”. Satysfakcji z obejrzenia filmu pięknego, spełnienia z obejrzenia czegoś co należy do klasyki światowego kina, a irytacji swoją osobą, bo pojawia się pytanie – dlaczego dopiero teraz, 16 lat po premierze?

Można rzec, że „Spirited Away” to niemal idealny film animowany. Bo jest w stanie zachwycić swą mądrością i wieloznacznością starszych – przy czym wieloznaczność nie sprowadza się do nawiązań popkulturowych, co już stało się nagminną praktyką współczesnej animacji. Tutaj wieloznaczność oznacza krytykę konsumpcyjnego stylu życia (rodzice głównej bohaterki przez swoje łakomstwo zamienieni w świnie), poruszanie problemu ekologii (postać generująca nieznośny odór okazuje się być Duchem Rzeki, zanieczyszczonej do tego stopnia że przestaje być rozpoznawalna) oraz podkreślenie istotności pamiętania o korzeniach, tradycyjnych wartościach (Chihiro aby wydostać się z magicznej krainy nie może zapomnieć o tym jak ma na imię). To wszystko podszyte licznymi nawiązaniami do japońskiego folkloru, jednak film jest czytelny także bez tego kontekstu – i to stanowi jedną z jego największych wartości.

Jednocześnie jest to film wzorcowy dla dzieci, który wręcz powinien stanowić obowiązkową lekturę szkolną. Bez jakichkolwiek erotycznych podtekstów, zgodnie z „duchem czasów” – bo przecież niewinność jest już tak niedzisiejsza. Bez wyraźnych podziałów na dobro i zło – bo w rzeczywistości takich podziałów nie ma, a nawet te teoretycznie złe charaktery mają swoje słabości, uczucia, do których trzeba chociaż spróbować dotrzeć. Przede wszystkim to archetypiczna opowieść o dojrzewaniu, o podróży głównego bohatera, która zawiera i przewodnika, i przeszkodę którą trzeba pokonać, moment przemiany i powrót do punktu wyjścia, ale już jako postać odmieniona, bogatsza o nową wiedzę. Można odczytywać film dosłownie-  jako historię dziewczynki, która wraz z rodzicami trafia do magicznego miejsca pełną stworów i zjawisk paranormalnych i aby przetrwać jest zdana tylko na siebie. Ale jeśli ktoś zinterpretuje to jako jedną wielką metaforę radzenia sobie dzieci w zupełnie nowych okolicznościach (w pierwszych ujęciach filmu dowiadujemy się, że rodzina Chihiro – ku jej niezadowoleniu – zmierza do nowego miejsca zamieszkania), to jestem przekonany, że twórca filmu i takiemu odbiorowi filmu by przyklasnął.

Last but not least, „Spirited Away” to majstersztyk techniczny. Z przepiękną animacją (chyba że ktoś z założenia odrzuca anime), gdzie każda postać ma indywidualny styl nawet w sposobie poruszania się. Z cudowną oprawą muzyczną, nie mającą nic wspólnego z hollywoodzkim budowaniem atmosfery. No i z absolutnie „flawless” stylem prowadzenia historii. Oglądając „Spirited Away” czujesz że oglądasz FILM. Który na 2 godziny odrywa Cię od rzeczywistości, zaprzyjaźnia Cię z bohaterami którym z całego serca kibicujesz, a na końcu zostawia Cię z ulepszoną perspektywą na rzeczywistość i tęsknotą, by jeszcze kiedyś wrócić do tego świata. Niekoniecznie w sequelu, który najczęściej tylko psuje to co zbudował poprzednik. „SA” nie potrzebuje takich hollywoodzkich zabiegów – wystarczy uwierzyć w mądrość widza i zbudować taki świat, którego płaszczyzny będzie chciało się odkrywać raz po raz.

Absolutny must-see.

 

najlepszy moment: całe dwie godziny to najlepszy moment filmu

ocena: 9,25/10