rageman.pl
Muzyka

Eminem – All Access Europe

rok wydania: 2002

wydawca: Shady

 

dzis znow o Eminemie bedzie, tyle ze w wersji DVD.

jak sama nazwa moze sugerowac, chodzi o dokumentacje trasy europejskiej. a scislej – tej z poczatku obecnej dekady, kiedy Eminem promowal „Marshall Mathers LP”. ale trzeba od razu tez dodac, ze muzyki tu paradoksalnie niewiele. glownie chodzi o pokazanie zycia w trasie Em’a i jego ziomkow z D12. bekstejdze, proby przedkoncertowe, wielkie hale, show, afterparty, lotniska…okej, jest to w koncu z natury rzeczy ciekawsze niz relacja z trasy amatorskiej kapeli bluesowej po Polsce. toc Murzyni wiedza, jak sie bawic. choc troche mi szkoda swietej pamieci Proofa i jego ziomkow, ze tak probuja i probuje lansowac D-12 jako kolektyw, a i tak dla wszystkich najwazniejszy jest Blondasek. a sam glowny zainteresowany? potwierdza, ze blizej mu do Stanczyka niz zwyczajnego pajaca. momentami w tych swoich okularkach sprawia wrazenie wrecz nerda jakiegos. podczas wywiadow opanowany, elokwentny, w ogole nie poslugujacy sie bluzgami, w najmniejszym stopniu nie karykaturalny. ktos powie – „wielka mi rzecz”. i bedzie mial racje. ale po pierwsze – w kontekscie sceny hiphopowej calego swiata nie jest to postawa tak oczywista (by wyciagnac na wierzch najswiezsze przyklady – check wywiady na cgm.pl z Peja czy Tede). w przypadku Eminema nie potrzeba cudzyslowiu typu „to hiphopowiec, czyli mega luzak, czyli moze belkotac troche”. no i po drugie – wciaz dla wielu postawa Eminema to czysta pozerka, kontrowersja wymyslona na potrzeby dobrej sprzedazy i kontrolowana przez menadzera i wytwornia. tutaj mamy potwierdzenie, ze (przynajmniej na tamten czas) niekoniecznie tak jest (bylo).

dobra, a teraz o muzyce. wyciagnieto tutaj najciekawsze fragmenty calej trasy. o ile o „ciekawosci” decyduja goscinne wystepy zaprzyjaznionych muzykow. zacznijmy od tego, co w bonusach mamy. „Purple Hills”, czyli na scenie stawia sie caly D-12 by wykonac cpunski hit przeforsowany na singla z debiutu grupy. na „Forgot About Dre” z klasycznego „2001” wskakuje na scene sam autor plyty. yeah. w programie glownym dobra wixe podczas „Bitch Please II” rozkreca Xzibit. no i na koniec zostawilem sobie dwa nietypowe ficzuringi. chociaz… raczej mozna bylo sie spodziewac, ze podczas wystepow w Anglii przy wykonaniu „Stana” wspomoze Eminema Dido. szkoda, ze w sumie jej wystep sprawia wrazenie mocnego playbacku. niemniej wrazneie robi. a ze typiara meeeeeega laaaaadna… w Berlinie zas podczas „The Way I Am” publicznosci ukazuje sie sam Marilyn Manson. oczywiscie maniakow Eminema nie musialo to zaskoczyc – industrialowiec pojawia sie w tekscie piosenki a takze w towarzyszacym jej klipie. a poza tym… trudno wyobrazic sobie bardziej adekwatnego kompana dla Mathersa. ba, mozna wrecz rzec, ze Manson to Eminem w swiecie rocka. i odwrotnie (szczegolnie gdy wezmie sie pod uwage chronologie poczynan artystycznych). statut muzycznych sumien Ameryki, przez szok docierajacych do mozgow sluchaczy – to swoja droga. ale nawet sciezki ich karier calkiem podobnie wygladaja. wynalazki genialnych producentow. po trzy porzadne plyty, z ktorych – no niech bedzie – „Marshall Mathers LP” i „Antichrist Superstar” mozna uznac za ocierajace sie o wybitnosc. a nastepnie plyty-wpadki, konsekwentne rownanie w dol i stan na 2009 rok w postaci zerowego wplywu, tak artystycznego, jak i tym bardziej spolecznego.

mozna obejrzec.

 

najlepszy moment: FORGET ABOUT DRE (featuring Dr Dre)

ocena: 7/10

Leave a Reply