rageman.pl
Inne

Rekapitulacja roczna – 2010

musi byc, a co! nie ma opierdalania sie!

no wlasnie. przejrzalem sobie przed rozpoczeciem tego wpisu poprzednie podsumowania (no, przynajmniej te z ery najnowszej wersji bloga, na serwerze blox) i cienko to wygladalo. i slusznie, bo inaczej wygladac nie moglo. 2008 – wybitnie chujowy rok, dekadencki nastroj az wylewal sie z tamtej notki. 2009 – slaby rok, choc jego slabosc wynikala glownie z tego, ze byl to rok zwyczajnie nudny. i te jego nijakosc probowalismy w podsumowaniu stlumic na rozmaite sposoby – refleksjami na tematy muzyczne, prognostykami jakimis, statystykami i tym podobnymi duperelami. dzis tak nie bedzie. dzis bedzie meritum.

a, no wlasnie. slowko, ktorego przez wiekszosc zywota nieswiadomie naduzywalem w swych wypowiedziach, w okresie wakacyjnym stalo mi sie jeszcze blizsze, szczegolnie w kontekscie sciezki zawodowej. ale i tak sie jakos zlozylo, ze wejscie z tym slowkiem w blizsze relacje w lawinowy wrecz sposob pociagnelo za soba sporo innych pozytywow, tak namacalnych, jak i tych wyczuwalnych tylko w glowie i krwiobiegu. zasypujac przy okazji syf, ktory dzial sie wczesniej.

bo musisz wiedziec, moj drogi pamietniczku, ze nie przez caly rok bylo rozowo. nie chce sie rozpisywac z jakich to powodow, bo mam nieodparte wrazenie, ze jestesmy obserwowani. dosc powiedziec ze to drugie, naprawde pozytywne polrocze, bylo negatywem pierwszego polrocza.i na tym zakonczmy temat.

i nawet jesli jednak tej drugiej polowie roku nie dalbym 10/10, ba – moze nawet i 8/10 byloby naciagana ocena, to jednak nie to jest najwazniejsze. bo to troche jak z ta nasza reprezentacja w pilce noznej, o ktorej na szczescie nie dane mi bylo pisac w ostatnich miesiacach – wszyscy czuja ze zmierza to w dobrym kierunku, choc nikt nie czemu (no dobra, u mnie jakies jednak podstawy do optymizmu sa). jesli spojrzec na wyniki, osiagniecia – nie wyglada to za dobrze. a jednak czuje, ze mi tu wszystko pieknie gra, ze jeszcze bedzie przepieknie, ze ten 2011 to bedzie MOJ rok. czuje ze plynie we mnie raket fjuel, a nie jakies depresyjne badziewie i niech Hardcorowy „Robert Burneika” Koksu bedzie mi w tej drodze po zwyciestwo przewodnikiem. i ciesze sie, ze moge sie z wami tm szczesciem podzielic, nawet jesli brzmie groteskowo niczym inny bohater AD 2010, Krzysiu Ibisz.

no dobra, ale jednak skoro wiekszosc czasu (jakies 360 dni w roku) poswiecam tu na muzyke, to moze cos w tym temacie? no tylko nie ma za bardzo pomyslu co. nie chce tu zabrzmiec jak konserwa, bo to nie jest tak ze jestem totalnie na nie i ograniczam sie tylko do „Kill’em All”, po ktorym – jak powszechnie wiadomo – nie ma juz nic. warto sledzic wszystkie te chillwave’y i witch house’y, bo z tej maki moze byc jeszcze chleb (dla niektorych juz jest – patrz Toro Y Moi). ale sklamalbym mowiac, ze na „dzwiek tych dzwiekow” zwieksza mi sie tetno. no ale z drugiej strony – gdzie szukac ratunku? nowy rock nudzi juz chyba nawet redaktorow „Teraz Rocka”, tracac powoli wszystkie argumenty, ktore jeszcze mogly stawiac go ponad innymi gatunkami. hiphop? nuda, nowych ciekawych twarzy jak na lekarstwo, stare przynudzaja. pop, ktory jeszcze nie tak dawno odzyskal dobre imie, znow sie kompromituje (pare dni temu slyszalem nowy singiel Black Eyed Peas, dziiiiiiiiiiizys nie pamietam tak absolutnie zerowego kawalka). jazz? a ktos w ogole slucha nowych dokonan w jazzie. stanowiska sprzed roku nie zmieniam – na dzien dzisiejszy tylko w elektronice mozna doszukiwac sie Przyszlosci Muzyki. co wcale az tak mnie nie cieszy.

oczywiscie to wszystko co powyzej to bardzo powierzchowne spostrzezenia, na granicy ignoranctwa godnej Roberta Leszczynskiego. ale przy takim natloku muzyki trudno nie patrzec na temat ogolnikowo. zwlaszcza jak nie ma sie ani czasu, ani checi na poswiecanie wiekszosci dnia na sluchaniu i odkrywaniu muzyki. to jest jak z serialami – jesli znudza Cie pierwsze odcinki to raczej nie chce ci sie sledzic calego serialu, nawet jak Twoj najlepszy ziom przysiega, ze w trzecim sezonie „to dopiero bedzie sie dzialo”. i jesli mam do wyboru posluchac cos z „nowej muzyki” badz odkryc jakiegos starocia, to coz, wybieram zdecydowanie to drugie. i pewnie jest to dyskwalifikujace jako recenzenta muzycznego, ale pardon, juz jakis czas temu przestalem miec ambicje by nim byc. bo chyba nie traktujecie tych moich wypocin jako fachowych recenzji?

na zakonczenie moze maly jednak namechecking:

– w kategorii Koncerty konkurencji nie ma zadnej (bo zadnej nie poznalem) – John Garcia w Firleju zmiazdzyl system. troche mimo wszystko obawiam sie tego Kyuss Lives, bo Josh Homme to jednak byl najwazniejszy skladnik tej kapeli i jej statusu Legendy. niemniej szkoda, ze trasa tego nwoego wcielenia ominela Polske.

– im czesciej slucham „Happiness” tym bardziej sie przekonuje, ze to wystawienie kandydatury na Plyte Roku bylo zdecydowanie przedwczesne. co nie zmienia faktu, ze kapela wciaz warta jest uwagi. a juz na pewno nie zmienia tego, ze „Wonderful Life” to dla mnie singiel roku…

-… zatem innych kandydatow na plyte roku nie mam. zapytajcie mnie za jakies, hm, 10 lat? to wtedy cos wiecej powiem.

– film roku – proste: MACHETE. inna odpowiedz bedzie kosztowala wypowiadajacego sie kose w brzuch. a nie, sorry, maczete.

– RIP dla Leslie Nielsena, Krzysztofa Kolbergera, Petera Steela, Hanka Jonesa i wszystkich tych, ktorzy zmienili na wieki wiekow miejsce zamieszkania, a ktorzy wczesniej zdazyli w mniejszy badz wiekszy sposob namieszac w moim ogarnianiu popkultury. w szczegolnosci pokoj dla Guru i Paula Gray’a, ktorzy jednak zdecydowanie bardziej namieszali. musze wspomniec tu tez o Tomaszu Dziubinskim, czlowieku ktory – temu akurat nikt nie zaprzeczy – kladl podaliny pod rynek muzyki metalowej w Polsce. ciesze sie, ze za sprawa mej pracy magisterskiej mialem okazje poznac czlowieka z tylko dobrej strony. bo zdaje sobie sprawe, ze sporo osob mialo rozne opinie o tworcy Metalmanii…

-… no i w tym momencie propsy dla Wojczala, dzieki ktoremu odkrylem, ze ludzie, nawet celebryci, umieraja kazdego dnia. wiec czekajcie na kolejne me autorskie nekrologi na fejsie badz blogu, MoI kOcHaNi HeJtErZy :****

Leave a Reply