Tede & Zgrywus – Dabl Blast
wydawca: DIY
polski hiphop, wreszcie!
cgm.pl, zwlaszcza od czasu reformacji i przejecia wladzy przez redaktora Rawicza bardzo lubi polski hiphop, a w szczegolnosci Tedego. jak sie okazuje – sympatia jest odwzajemniona, bo wlasnie na tym portalu muzycznym premiere mial nowy mixtape rapera ze stolicy.
ale tez jest drugi aspekt sprawy – to wlasnie wywiady Granieckiego dla Cgm’u byly katalizatorem jego rozmaitych konfliktow. przede wszystkim tego z Peja, ale pewien szum wywolala tez wypowiedz (a raczej wykrecenie totalnej beki) podczas jednego z wywiadow na temat juz kultowego Hardkorowego Koksa. co ciekawe, „opinia” Tedego na temat Roberta Burneiki (bo tak nazywa sie nasz bohater) dotarla do samego zainteresowanego, choc ten mieszka w odleglym Ju Es Ej i sprawia wrazenia typa koncentrujacego sie niemal wylacznie na budowaniu wlasnej sylwetki. oczywiscie na beef szans nie bylo (choc skoro Pudzian mogl sie zabrac za „muzyke”…), skonczylo sie na tym co zawsze – czyli kolejnych piosenkach. w wykorzystywaniu rozmaitych zjawisk spolecznych do wlasnych muzycznych (choc moze bardziej marketingowych) celow akurat Tede jest niekwestionowanym mistrzem. oto kolejny dowod.
i chyba tak naprawde od poczatku bylo wiadomo, ze o zadnym hejtingu w strone Koksa mowy byc nie moze, przez co jedyne co mixtape ma z nim wspolnego to tytul calosci. jest za to kolejny konkretny pocisk w strone monopolisty Jedkera („Diamenty”), uszczypliwosci w strone Reprezentanta Biedy (zreszta samo wydanie mixtape’u w tym samym terminie co Pejowa „Reedukacja” to chyba juz konkretny prztyczek w nos?) i mnostwo namecheckingu, melanzowo-gwiazdorskich refleksji, samplowania Kombi („Krolowie Zycia” mistrz!) czy O-Zone oraz oczyszczania sie z podejrzen prowadzenia rappudelka.pl (goraco polecam, swoja droga!). czyli w sumie nic zaskakujacego, ale Teduniowych rymow i porownan nigdy za wiele. czego nie da sie niestety powiedziec o drugim „Blascie”, czyli Zgrywusa. fakt, pare momentow ma kapitalnych (jak w „Platinium Live”, moj nowy weekendowy hymn), ale generalnie chlopak odstaje poziomem i raczej nie daje argumentow ku temu, by Wielkie Jol wreszcie wydalo mu pelnoprawna solowke. swoja droga, sporo tu refrenowych zaspiewow innej gwiazki WJ, Sety. mega lubie jej glos, choc odnosze wrazenie bycia odosobnionym w tej zajawce.
w sumie do ostatnich dokonan Tedego mam dosc ambiwalentny stosunek. z jednej strony – fajnie ze nie daje fanom jego flow sie nudzic i wciaz ich obdarowuje nowymi nagrywkami, spora ich czesc rozdajac za darmo („Tede sie sprzedal”? HEH). z drugiej strony – pomyslec, jak bardzo moglby wymiatac, gdyby znow stawial jakosc nad iloscia…
najlepszy moment: PLATINIUM LIVE (FEAT. SETA)
ocena: 7/10
