Nipsey Hussle – Slauson Boy Vol. 1
wydawca: DIY
Doszliśmy do końca naszej wycieczki po mikstejpowej dyskografii Nipseya. Został nam już tylko jego debiut 2005.
W mikstejpowej branży akurat jest o tyle odmiennie od „tradycyjnej” fonografii, że rzadko kiedy debiutanckie materiały odznaczają się jakością konkurencyjną dla późniejszych dokonań ich autorów, nie mówiąc już o byciu jakimś bardziej znaczącym punktem odniesienia. Innymi słowy – próżno szukać mixtape’u o znaczeniu podobnym do „Illmatica”. Jeśli szukać analogii, to prędzej z rockowymi demówkami, na których w chronologicznej ich kolejności można prześledzić rozwój danego artysty.
„Slauson Boy Vol.1” (tytuł sugeruje początek serii, który jak dotąd nie doczekał się kontynuacji) stanowi w tym kontekście bardzo przyjemny wyjątek. Bo mówimy tu o materiale, który spokojnie może konkurować z ostatnimi dokonaniami Nipseya, a co więcej – będąc w tych konfrontacjach w mojej opinii lekkim faworytem. Pod względem zawartości, a konkretnie obranych ram stylistycznych, stanowi on zaś bardzo dobre wprowadzenie do późniejszej o trzy lata „bulletsowej” serii. Może nawet jeszcze bardziej oldschool-friendly, jako że trapowe brzmienia na tamten czas dopiero kiełkowały w laboratoriach szalonych producentów.
Co nie znaczy, że można użyć tu słowa „retro”. „On Tha Blocc” to rzecz jakby spod ręki Pharrella, którego trudno uznać za truskulowca. „Whatz Da Bizness”, upleciony z syntezatorowych partii, też raczej nie miałby szans zawładnąć sercami rap fanów lat 90-tych, co nie przeszkadza mu zawładnąć dziś moim sercem. Ale już np. taki „Remind Me Of My D” nie pozostawia wątpliwości – Nipsey odrobił lekcje z historii gatunku.
Świetny jest ten typ!
najlepszy moment: REMIND ME OF MY D
ocena: 7,5/10
