WuWunio – Kapitan Kajdan Wypierdoli Cię Z Kasy
wydawca: Wielkie Joł
musial nadejsc ten dzien. czas przedstawic Jokera z rekawa Wielkie Jol, a wierze ze juz wkrotce podstawowego Asa w talii tej wytworni.
bo Wuwunio to Ewenement w polskim rapie. moze nawet wiekszy niz Molesta. choc pochodzacy z Lodzi zawodnik dziala juz w gatunku od jakiegos czasu, to swiatu objawil sie dopiero w 2007 roku teledyskiem „Pal Hajs”. klip przez jakis czas byl youtubowa rewelacja, ale tylko nieliczni wiedzieli, ze bylo to cos wiecej niz jednorazowy strzal dla ogolnopolskiej beki. sam WuWunio nie pomogl tego stanu rzeczy zmienic znikajac az na dwa lata. ale wrocil i to wielkim stylu, bo juz pod egida ladelu. nie innego jak Wielkie Jol.
i lepiej trafic nie mogl. bo WuWunio, najprosciej rzecz ujmujac, to taki Tede, tyle ze bardziej. z ta roznica, ze granice, ktorych Tede w swoich tekstach juz by nie przekroczyl, WuWunio roztrzaskuje w pyl jednym wersem. wiecej, koles momentami bylby w stanie zawstydzic nawet DJ Buhha. WuWunio na tym mixtejpie objawia sie jako nieslubne dziecko rownie przegietych kreacji z historii polskiego rapu, Naglego Ataku Spawacza (werbalna bezkompromisowosc) i Swintucha (tematyka), u ktorego z niewiadomych przyczyn zaplataly sie tez geny technicznych umiejetnosci Tedunia. WuWunio jest tym dla mainstreamowego rapu, kim Eminem dla horrorcore’u. bauns-core?
wiem, laurka wyszla, walenie konia recenzenca morda (zostajac w poetyce tekstow WuWunia). no ale jak tu nie pokochac (choc nie wiem, czy to najbardziej adekwatne uczucie w tym kontekscie) takich petard jak „N.W.J.I.A.J.R.” track tytulowy czy „Napierdalam”. jak tu nie dac sie wkrecic w przewrotnosc „Oddaj ZoZole”, brzmiacym jak typowy diss-track (moze nawet bardziej hardkorowy niz zazwyczaj) dopoki nie okazuje sie, czym ten diss jest podyktowany. zwlaszcza ze – i to najwazniejszy aspekt calosci – te kawalki bronia sie takze pozbawione przegietej kreacji WuWunia. flow, technika, podklady – to wszystko tu jest. a takze kapitalny storytelling (o ile narkomanska relacja z uzaleznienia od palenia hajsu w „Cpam Hajs” za takowy mozna uznac) i zaskakujaco pozytywny, pozbawiony zupelnie kontrowersji przekaz w „Nie ma czasu na troski”.
jedyne do czego moglbym sie przyczepic to fakt umieszczenia az 9 remixow kawalka tytulowego. nie aby byly zle – choc obok kapitalnych sampli gitarowych czy daft punkowego electro zdarza sie tu niestety i zwykla remiza – ale w takiej ilosci pod rzad troche mecza. ale i tak material juz zasluguje na miano historycznego. do tematu wrocimy juz niebawem, obiecuje.
najlepszy moment: ĆPAM HAJS
ocena: 8/10
