rageman.pl
Muzyka

Cinq G – Juma

tftpjmuligirelkttdyarok wydania: 2007

wydawca: Funkydub Production

 

poczatek tygodnia to powrot do codziennosci. takze tu na blogu. czyli znow bedzie o urban soundzie.

no, chociaz nie do konca… ale od poczatku: mam mega szacun do Duzego Pe. dzis, kiedy w My Music wydaja juz Eldo, Abradab czy Indios Bravos, nikt juz tak sie nie piekli widzac te nazwe. ale kiedys bycie wydawanym przez UMC (czyli My Music z czasow, kiedy byli bardziej nastawieni na „hiphop”) skazywalo na artystyczny niebyt i wieczne potepienie wsrod prawilnych sluchaczy polskiego rapu. i niewielkiemu ich procentowi chcialo sie doszukiwac roznic miedzy Duzym Pe czy 52 Debiec a Jeden Osiem L. sam Pe troche tez strzelil sobie w stope, wybierajac na debiutancki singiel (inna sprawa, na ile byl to wybor jego, a na ile wytworni) numer z Mezo, gdy tymczasem na „Sinusie” udalo mu sie zebrac naprawde interesujaca mieszanke gosci z Eldoka i Rahimem na czele. potem nastapil beef z Pihem. i choc moim zdaniem Pe wygral z autorem „Boisz sie alarmow”, to fakt jednak jest taki, ze po tym pojedynku zniknal z masowego pola widzenia, dla wielu sluchaczy bedac juz najzywczajniej w swiecie spalonym w rap-grze. a mimo to Pe, na przekor hejterom, dalej dziala na pelnych obrotach – i to zarowno jako raper solowy, jako wydawca (niestety jakis czas temu ToSieWytnie zawinelo interes), jako didzej, jak i w rozmaitych kolektywach. Cinq G jednym z nich.

dzis mowimy o trzeciej plycie, „Jumie”. po „Fogga Ragga”, na ktorym przerabiali kompozycje Mieczyslawa Fogga, znow wracaja do autorskiego materialu, dalej jednak w stylu ktory pielegnuja od czasow debiutanckiej „P.I.E.C.G.I.E. Panamy”. czyli ichniejsze wydanie ragga, zwane przez autorow osobliwe P-Ragga. takie jest te 12 numerow, z malymi wyjatkami jednakowoz – „Piosenka Izrael Ska” to, jak tytul wskazuje, rzecz osadzona w ska klimacie. natomiast „Tu Musisz Zostac” za sprawa wokali moglby sie znalezc na plycie R.Kelly’ego. swoja droga dosc to niesamowite, jak Mista Pita, drugi obok Duzego Pe glos Cinq G, potrafi z zulerskiej nawijki przejsc do totalnie slodziuchnych wokali, i to nawet w obrebie jednego tracka.

i wszystko fajnie i pozytywnie, ale… no wiecie… „kto slucha rege ten rucha kolege”. na koncercie to nawet takie klimaty przelkne, ale za duzo jednak w moim sercu zwaly i nienawisci, bym mogl regularnie mielic takie granie. a bierne sluchanie (np za sprawa wspollokatora-wielbiciela gatunku) rege i densholu moze doprowadzic do pierdolca i chorob serca. Kasia, trzymaj sie.

 

najlepszy moment: JUMA!

ocena: 7/10

Leave a Reply