rageman.pl
Muzyka

Nine Inch Nails – The Slip

rok wydania: 2008

wydawca: The Null Corporation

pobierz album

 

pozostajemy w jesiennym, depresyjnym klimacie. to dobry czas na powrot do tematu Nine Inch Nails.

poza producenckim wizjonerstwem trzeba do listy talentow Trenta Reznora dopisac jeszcze jeden – facet wie, jak sprzedac swoja muzyke. chociaz „sprzedac” to nie musi byc najbardziej adekwatne slowo.

oczywiscie nie byl on pierwszym z artystow, ktorzy zaczeli oferowac swa muzyke za darmo, nawet jesli zawezic krag do tych absolutnie topowych wykonawcow. wszak za pionierow w tej elitarnej kategorii trzeba uznac Radiohead wydajacych „In Rainbows”. tyle tylko, ze z czasem Yorke i spolka speniali i juz za „The King Of Limbs” zazyczyli sobie siana. a lider NIN konsekwentnie oferuje fanom swa muzyke do darmowego pobrania z netu (za fizyczne nosniki z tym samym materialem trzeba juz placic).

inna sprawa, czy rzeczywiscie jest czym sie cieszyc. jak juz wspomnialem przy okazji „With Teeth”, muzyczne adhd jakie dopadlo autora „Fragile” w nowym wieku niekoniecznie mu sluzy pod wzgledem jakosci jego kolejnych kreacji – o ile oczywiscie szukamy w nich czegos wiecej niz trademarkowego brzmienia. i „The Slip” jest niestety kolejnym tego przykladem, chyba nawet jeszcze gorszym niz „With Teeth”. naprawde, industrial rock rak nie brudzi, dzieki Trent za brzmienie ktore nigdy sie nie nudzi, ale na Boga – te 10 utworow naprawde kaze watpic, czy genialnosc „Downward Spiral” nie byla dzielem przypadku. cala kolekcja brzmi, jakby stworzona byla jakims Nine Inch Nails song-generatorem. lupanka? jest – „1 000 000” chociazby. lupanka w popowym, tanecznym wydaniu? jest, calkiem znosna – vide „Discipline” czy „Echoplex”, o ile nie porownuje sie do ich wczesniejszych singli, wlacznie z tymi z lat ’00. ballada? no niby jest, ale gdzie „Lights In The Sky” do wczesniejszych dokonan na tym polu. chyba najblizsze jakiemukolwiek zaskoczeniu sa instrumentale zebrane w sporej ilosci, ambienty godne Boards Of Canada („Corona Radiata”) – tyle ze to tez o tyle, o ile jakims cudem umknela komus premiera wydanego pare miesiecy wczesniej, takze w darmowej formie „Ghosts I-IV”.

dla fanow, nawet tak umiarkowanych – rzecz do odsluchu gora kilkunastrokrotnego. reszta moze olac temat.

 

najlepszy moment: THE FOUR OF US ARE DYING

ocena: 6,5/10

Leave a Reply