Fat Tony – RABDARGAB: The EPreview
wydawca: DIY
Znów o rapie, tyle że dość odmiennym od tego reprezentowanego przez Sticky Fingaz’a.
Fat Tony (ale ci raperzy miewają jednak śmieszne pseudonimy) to młodzieniaszek, zaledwie rocznik ’88, mimo to ma bardziej poukładane w główce niż niejedna stara rapowa wyga. Opowiada się za undergroundem, web 2.0 ma w małym paluszku, na dodatek wśród inspiracji wymienia zarówno Jay-Z i ATCQ, jak i The Smiths, Bad Brains, a nawet My Bloody Valentine. Nic, tylko zostać ulubieńcem blogosfery. I tak też się stało. Niestety, wciąż zanadto poza tą blogosferę nie wyszedł.
Akurat „The EPreview” nie za bardzo daje odpowiedź dlaczego tak się stało. Z tego powodu, iż w połowie to zbiór remixów, acz dość bezproblemowo wtapiających się w całość. Warstwa muzyczna wydawnictwa to hiphopowa wyższa szkoła jazdy, praktycznie jedną nogą stojąca w świecie elektroniki. I niby ładnie to wszystko nam panowie producenci przyrządzili, aż łechce kubeczki smakowe w uszach, a jednak jakoś niespecjalnie idzie się tym wygrubasić. Nie pomaga też sam gospodarz – niby ma sporo do powiedzenia, wie jak to ubrać w słowa, a jakoś niespecjalnie chce się go słuchać. Inna sprawa, że zaskoczony tym nie jestem – powoli tracę nadzieję, że nowy rap amerykański da nam nowego 2Paca czy Nasa.
Można wyróżnić zawierający pierwiastki kozactwa „Like, Hell Yeh”, „Luv It Mayne” (Remix) z Das Racist na ficzurze, a także popowy „Beautiful Problems” (Carmelli Remix). A, no i jeszcze „In Your Room” (Hospital Remix) przecież, najlepszy tutaj.. Hmm, to już 1/3 płyty… Może przesadzam z tą surowością oceny?
najlepszy moment: IN YOUR ROOM (HOSPITAL REMIX) (FEAT. LISA E.)
ocena: 7/10
