rageman.pl
Muzyka

Big K.R.I.T. – 4evaNaDay

rok wydania: 2012

wydawca: DIY

pobierz album

 

Znów nowiutka rzecz.

W recenzji „Last King 2”, poprzedniego mixtape’u Krita, wyrażałem nadzieję, że jak spotkamy się następnym razem, to koleżka będzie już po wydaniu długo oczekiwanego legala. Marzec 2012, a debiutu na półkach jak nie ma, tak nie ma. Jest za to kolejny mixtape. Dobre i to. Więcej – bardzo dobre to to.

Okładka, poza tym że jest śliczna (i to nie tylko jak na mixtape), sporo mówi o nastroju wydawnictwa. Klimat ewidentnie wieczorny – ani nie chillujący, ale też nie mroczny. Siedzisz w samotności na ławeczce czy tam innym murku i rozkminiasz, bo to najlepsza pora na wszelkiego rodzaju pomyślunki, refleksje, podsumowania.

A sporo rozkmin gospodarz tu zawarł i choć generalnie niespecjalnie zwracam uwagę na zawartość rapsów amerykańskich reprezentantów branży hh, tak w tym wypadku wypada pochylić się nad przekazem Krita. Na ewidentne wyróżnienie pod tym względem zasłużył „Red Eye”. O miłości nieszczęśliwej powstało sporo piosenek, także w rapie. Ale nie pamiętam, kiedy ostatnio kawałek w tym temacie tak mnie poruszył, tak kapitalnie odtworzył uczucie goryczy i żalu – i to zarówno w tekście, jak i w samej tkance muzycznej, z nerwową żywą perkusją zbilansowaną zmuloną partią fortepianu. Przecudna rzecz.

Album zresztą stoi właśnie partiami instrumentów raczej nieczęsto słyszanych w podkładach tracków hiphopowych, o ile oczywiście nie mówimy o samplach. Saxofon w „Boobie Miles” wprowadza smoothjazzowy klimat rodem z „Jacka Orlando” (propsy dla tych, którzy wiedzą ocb). Tu i ówdzie przewija się gitara, w najbardziej wyrazisty sposób dająca o sobie znać w „Insomni”, gdzie wchodzi w dialog z odgłosami hmmmm no tego, co robisz, jak zamiast na murku spędzasz wieczór z dziewczyną. A niepozorna partia flecików w „Me And My Oldschool” to już totalny wwiert w moją głowę. Biorąc pod uwagę zerową ilość ficzurów to jeśli ktoś ma kraść Kritowi-raperowi show, to robi to sam Krit jako producent całego materiału.

Co tu dużo mówić – właśnie tak rozumiem hiphop. Materiał zdecydowanie lepszy od bezpłciowego z dzisiejszej perspektywy „Last King 2”, ale też odrobinę gorszy od „Return Of 4eva”. Mam nadzieję, że jest to spowodowane tym, że najlepszy materiał zachowuje na legala. A na razie „4evaNaDay” otwiera stawkę najlepszych tegorocznych mixtapeów.

 

najlepszy moment: RED EYE

ocena: 7,5/10

Leave a Reply