Gucci Mane – Writing’s On the Wall 2
wydawca: DIY
Ok, wreszcie się doczekałem – naprawdę przyzwoite southernowe wydawnictwo!
Nie wiem jakie były tego powody, ale już pierwszy odsłuch udowadnia, że tym razem Gucciemu naprawdę się chciało. Jasne, to 70 minut muzyki, więc poziom jest ostro nierówny i sporo tu (t)rapowego szlamu. Ale zdecydowanie więcej dobrych tracków, w których aranżacjach naprawdę coś się dzieje. Weźmy taki „Brrr (Supa Cold)”. Sampel wokalnej harmonii z lat 60tych, jakieś mariachi dęciaki, no kapitalna sprawa! Na przeciwległym biegunie pod względem klimatu, ale tym samym jeśli chodzi o jakość leży „MVP”, z kapitalnym głównym motywem brzmiącym jak wycięty z jakiejś retro-gry i ujmującym refrenem. Albo „Two Dope Boys” – tytuł to nie przypadek, bo choć aranżacyjnie to zupełnie sprawa, to klimat równie upalony co w klasyku Outkastu (pochodzenie zobowiązuje). Kurcze, jest co wymieniać!
Wykazali się producenci, wykazali też i raperzy. Sporo tu młodzieży o nic nie mówiących ksywach, ale parę gwiazd też przyjęło zaproszenie. Być może jakiś hajs za to wzięli, ale opłaciło się. Totalnie rozpierdalającą zwrotkę położył na „Too Turnt Up” Yelawolf. Może trąci Eminemem, ale zapamiętajcie tą xywę, bo powinna jeszcze ostro namieszać w rapgrze (zresztą już miesza). Niespodzianką jest udział samego 50 Centa w „Recently” i to niejako podwójną. Bo nie tylko trudno było się spodziewać jego udziału w tak odległym mu klimatycznie projekcie, ale i tego, że zaprezentuje tak energetyczne flow.
Chcesz wiedzieć o co chodzi z tym Guccim – sięgaj po „WOTW2”. Zdecydowanie!
najlepszy moment: BRRR (SUPA COLD)
ocena: 7,5/10
