Prodigy – The Ellsworth Bumpy Johnson EP
rok wydania: 2011
wydawca: DIY
Zostajemy w Nowym Jorku.
Jakby ktoś nie wiedział – Prodigy to nie tylko nazwa zespołu elektrowojowników z UK, ale także ksywa połowy kultowego w latach 90tych składu Mobb Deep. Także solowo co jakiś czas daje o sobie znać, a omawiane dziś wydawnictwo to jego pierwszy format EP.
Jakby to powiedział Borixon „Nie mam kurwa czasu na fajne refreny”. 6 tracków, choć podpisanych m.in. przez Alchemista, pozbawione jakichkolwiek fajerwerków aranżacyjnych. Dopiero wgłębiając się w fakturę podkładów dostrzeżemy skalę geniuszu, który pozwolił z tak niewielu elementów skonstruować tak cudnie klimatycznie („Twilight” z udziałem jedynego gościa na płytce, Havoca – zapowiedź reaktywacji MD?), momentami nawet okołojazzowe („Stronger”) jointy. Szlachetna nienachalność, którą jednak docenią chyba tylko starzy wyjadacze (no i fani raperów którzy mają o czym opowiadać – Prodigy ostatnie lata spędził za kratkami). Bo jednym bardziej energetycznym „Told Ya’ll” (otagowany zresztą jako bonus) raczej nie da rady wkupić się w łaski fanów Pitbulla czy Lil Wayne’a. Tylko czy dla kogokolwiek z zainteresowanych jest to jakiś minus?
najlepszy moment: STRONGER
ocena: 7/10