rageman.pl
Muzyka

Hey – MTV Unplugged

rok wydania: 2007

wydawca: QL Music

 

Tym razem wpadło mi w łapy wydawnictwo dokumentujące bezprądowy występ zespołu Hey. O inicjatywie całkiem niedawno pisałem, więc nie chcę się powtarzać. Krótko: sprawa jest genialna i naprawdę można rzecz postawić w jednym rzędzie obok występów Nirvany czy Alice in Chains. Wygrali tym, na czym wg mnie poległ Korn, mierząc się z tematem. Bogactwo dźwiękowe nie służy temu, by pokazać, jakimi my to jesteśmy zajebistymi aranżerami, a wydobyciu drugiego dna, czy może wręcz pierwszej głębi z tych numerów.

Całość wypaśnie wydana. Co cieszy – rzecz jest dwupłytowa. W jednej cenie mamy zapis występu zarówno na CD, jak i DVD. Plus książeczka z długaśną notką o okolicznościach występu autorstwa mego ulubieńca Koziczyńskiego z Teraz Rocka. Na DVD ponadto galeria zdjęć i ciekawy filmik typu „making of”. Widać, ile pracy włożono w to przedsięwzięcie. Zarówno ludzie z MTV, jak i przede wszystkim sami muzycy. Zaangażowanie i mnóstwo stresu, choć próbują zachować twarz przed kamerą. Nosowska jest cudna, wspominałem już?

Cieszy przede wszystkim to, że mamy tutaj całość występu, której nie pokazano w MTV. Wprawdzie jednak wszystko co najlepsze z koncertu już wcześniej widzieliśmy, jednak numerów Heya nigdy za wiele. Choć raczej są to rzeczy nowsze. Jak „Mru mru”, „Moogie” czy superaśne „To tu”, nie wiedzieć czemu kojarzące mi się w refrenie z „Running Up That Hill” Kate Bush.

 

najlepszy moment: MISSY SEEPY

ocena: 7,5/10