Travis Porter – Music Money Magnums
rok wydania: 2011
wydawca: DIY
Jest i druga recenzja.
NARESZCIE! Warto było „przeczekać” te wcześniejsze mixtape’u, mniej lub bardziej udane, ale jednak dające podskórne przeczucie, że stać tych trzech koleżków na więcej. Że stać ich na taką kolekcję utworów, jaką jest „MMM”. Od pierwszego wałka, „Doggin”, niemal będącego encyklopedycznym przykładem Dobrego Rap Numeru, po ostatni… ale o nim za chwilę.
A co najbardziej zaskakujące – wbrew temu, co wcześniej sugerowałem, progres wcale nie odbył się kosztem porzucenia trapowych korzeni. Ba – ten mixtape jest jeszcze bardziej trapowy od poprzednich, bo pozbawiony eksperymentalnych wycieczek w gatunkowy bok! Wreszcie znaleźli sposób na te brzmienia, tworząc niemal opus magnum tego nurtu. Owym sposobem niekoniecznie jest nawet przebojowość/melodyjność – dużo tu fragmentów, jak „Whateva She Want” czy zwłaszcza „wieczorny” „Ride It”, noszące znamiona alternatywnego myślenia o muzyce. Po tym ostatnim zaczyna się kanonada strzałów w dziesiątkę, ostrzeliwanie bramki na miarę meczu FC Barcelona – KS Odlew Poznań. Czy będzie to „College Girl”, z perfekcyjną symbiozą dźwięków gitary akustycznej z trapowym beatem i soulowymi wokalizami, czy zeschizowany „Wake Up”, czy też „Propose a Beat” z potężnym bitem „żywej” perkusji jako głównym składnikiem pysznego aranżu – to są wreszcie kawałki na miarę „Następców Outkastu”. A jest jeszcze „Bring It Back”, znany dobrze z „I Am Travis Porter”, który dopiero tutaj promienieje pełnią zajebistości.
Dla takich wydawnictw warto śledzić scenę mikstejpową.
najlepszy moment: COLLEGE GIRL
ocena: 8/10