rageman.pl
Muzyka

Will Smith – Willenium

rok wydania: 1999

wydawca: Columbia

 

hihihihihihihihi. dzieki Sulim.

pamietacie jak mowilem ze „Will 2K” wykorzystujacy sampel z „Rock The Casbah” to koszmar? cofam! bo owszem, wykorzystanie linii melodycznej antywojennej piosenki do przeboiku o sylwestrze 2000 ma cos z profanacji. ale w sumie sklamalbym gdybym powiedzial, ze nie buja to jak cholera.

i pal licho, ze w polowa numerow na „Willenium” zawdziecza melodie innym piosenkom, zwlaszcza ze coraz rzadziej siega sie w hiphopie po tak oczywiste sample. pal licho, ze Will Smith z tym swoim milusim wizerunkiem chlopaka z sasiedztwa, tekstami ostrymi jak pupa niemowlecia, lekko kwadratowym flow i pop melodiami jest takim amerykanskim Mezo, z wiekszym talentem aktorskim i paroma milionami dolarow na koncie wiecej. rzecz w tym, ze w tym calym will smithowym pop rapie az kipi od nawiazan do oldschoolu. w samplach, w cytatach, w ogole w calym klimacie trackow. czego spora zasluga takze goscie, ktorych tutaj mnostwo. okej, spora czesc towarzystwa to trzecia liga, znana tylko smithowi. no ale z takimi nazwiskami jak slick rick, biz markie czy kool mo dee to juz nie ma zartow. a jest tez tutaj pare ciekawych kolezanek, jak lil’ kim, mc lyte, jill scott czy eve. i wlasnie szacunek wsrod innych zawodnikow rap gry jest tym, co rozni pana Kowalskiego od Mezo.

wsrod bitmejkerow moze nie ma mega wielkich nazwisk, ale wystarczy odnotowac jedno – jazzy jeff. czyli niegdysiejszy kompan Willusia. o ile mozna smiac sie z wizerunku Fresh Prince’a, tak juz pana Jazzy Jeffa warto traktowac powaznie. za „Pump me up” kipiejacy od cytatow z klasyki. za neosoulujacy, cudny „The Rain”. za funkowo rozbujany „Can You Feel Me?”. to w sumie najlepsze tracki tutaj. no, mozna jeszcze wyroznic „Da Butta” za postac Lil Kim (w kategorii „czarne rap bijacz” nie znam lepszej od niej, sorr) i „jiggy’ujacy” „Freakin it”. no i jeszcze w sumie „Wild Wild West”, z dzisiejszej perspektywy, nie jest taki straszny. na pewno byl jedyna pozytywna rzecza w koszmarnym filmie o podobnym tytule.

nie no, kurcze, Will Smith. beka troche. ale „Men In Black” w sumie fajne bylo. i „Dzien Niepodleglosci”. i „Bad Boys”. kurcze, no pozytywna postac. i kuma klasyke. zreszta, sam ja tworzyl, przeciez. siodemka musi byc.

 

najlepszy moment: DA BUTTA (feat. Lil’ Kim)

ocena: 7/10

Leave a Reply