rageman.pl
Muzyka

Moja I Twoja Nadzieja

mojarok wydania: 1994

 

moje boje z literkami – czesc druga. a przy okazji znow sie pochwale, jakiego to ja mam rarytasa na chacie.

chociaz tak szczerze mowiac nieposiadajac „Mojej i Twojej Nadziei” napra wde malo tracicie. bo to ksiazka-produkt. kolejny efekt heyomani, ktora przypadla na lata ’92-’95. tyle ze w tej kategorii zdecydowanie wygrywa omawiana tutaj juz biografia autorstwa Igora Stefanowicza. swego czasu na pewno do zalet tego wydawnictwa mozna bylo poczytac chwyty gitarowe czy teksty piosenek (w obu przypadkach chodzi tylko o piosenki z „Fire”). tyle ze nastal Internet i zalety wnet wyparowaly. co pozostalo? beznadziejna strona edytorska, z literowkami momentami wrecz tragikomicznymi na czele. notki biograficzne, o ktorych ciezko cokolwiek powiedziec wiecej poza tym, ze sa. no i jeszcze dwa elementy, ktore w jakistam sposob tlumacza jestestwo tego wydawnictwa.

wiec po pierwsze – refleksje zespolu (glownie oczywiscie Nosowskiej i Banacha) na rozne tematu. cos podobnego mielismy tez we wspomnianym dziele Stefanowicza, ale nie wszystko sie pokrywa. mozna wiec dowiedziec sie m.in., ze Kasia byla kiedys maniaczka Closterkellera (Kasiu, a fe!), a wg Piotra jesli ktos nie ma nic ciekawego do powiedzenia, to nie pomoze mu nawet swietne przebieranie palcami po gryfie. mhm. Nosowska i Banach wielokrotnie wywiadach pokazywali, ze sa lebskimi ludzmi, i w wypowiedziach z „MITN” tez ta inteligencja ich sie czasem przejawia. trudno jednak nie dojsc do wniosku, ze ktos (moze oni sami?) zmontowal im te wypowiedzi pod katem 10letnich fanow lub jakichs strasznych retardow sluchajacych Heya.

a skoro o fanach mowa, to prawdziwa bomba tej ksiazeczki sa listy od fanow. potega!

„Czesc! Mam na imie Tomek i jestem wesolym szesnastolatkiem. Zespolu „HEJ” slucham od niedawna, a wlasciwie od kilku miesiecy. Uwazam, ze kaseta „Fire” jest po prostu swietna. (…) Prosze Was m.in. o przeslanie mi jakichkolwiek wiadomosci zwiazanych z zespolem, moga to byc teksty ich utworow, zdjecia, plakaty, itp.”

„Na koniec chcielibysmy dodac, ze uwazamy, ze najpierw „Hey”, potem dlugo nic, potem „Soundgarden”, nastepnie reszta kapel z Seattle (Hendrix takze) i oczywiscie polskie grupy z Wybrzeza, moze jeszcze Neil Young i Beatlesi.”

ej, ale naprawde to sa wzruszajace fragmenty. bo kurcze, kasety, prosby o zdjecia zespolu, PLAKATY. internet to blogoslawienstwo, ale dzieki takim tekstom jak ten powyzszy przypominam sobie, ze kiedys naprawde mozna bylo bez niego zyc. i zabrzmi to ultrabanalnie, ale moze naprawde mialy te czasy wiecej uroku, a sluchacze bardziej doceniali prace artystow?

 

najlepszy moment:  Hey, dlugo nic i MOZE Beatlesi. mocne.

ocena: 6/10

Leave a Reply